Różne rzeczy ostatnio sprawiły, że chociaż czas na gotowanie jak zawsze znajduję, to już na fotografowanie potraw i opisywanie ich nie bardzo. W ramach przeprosin dziś przepis na jedną z moich ulubionych sałatek (
na drugim miejscu ta). Wszystkie składniki są nam dobrze znane i dostępne w każdym sklepie na rogu, co jest niemałą zaletą tej sałatki. W oryginale używa się pity, ja użyłam lekko czerstwego chleba, co smakowało mi nawet bardziej - chleb nasiąka wszystkimi aromatami sałatki, jest miękki i pyszny. Zmniejszyłam też ilość chleba i jogurtu na rzecz warzyw i zastąpiłam maślankę jogurtem naturalnym. Świetna na upały!
przepis na podstawie 'Jerusalem' Y. Ottolenghiego
4 duże, dojrzałe pomidory
3 średnie ogórki
1 pęczek rzodkiewek
1 pęczek pietruszki
1 pęczek szczypiorku
2 rozgniecione ząbki czosnku
1 łyżeczka suszonej mięty (+ opcjonalnie świeża)
4 łyżki oliwy
sok z 1/2 cytryny
2 łyżeczki białego lub jabłkowego octu
200-300 g rzadkiego jogurtu naturalnego (lub maślanki)
200 g czerstwego chleba
1 łyżeczka soli
sporo pieprzu
Warzywa umyć. Pomidory i ogórki pokroić w drobną(!) kostkę. Rzodkiewki pokroić na bardzo cienkie plasterki. Pietruszkę i szczypiorek drobno posiekać. Wszystko wrzucić do miski, dodać czosnek, miętę i przyprawy i odstawić na chwilę. Chleb pokroić na małe kawałki, można go podsuszyć na patelni. Kiedy warzywa puszczą już sok, wymieszać je z jogurtem naturalnym i kawałkami chleba, odstawić na chwilę, żeby nasiąkł.