Niezbyt ostatnio mi było po drodze do bloga, jak już byłam w Warszawie to głównie mieszałam w garnku ze śliwkami, wzdychając, kiedy to się wreszcie zrobi. Po trzech dniach W KOŃCU zgęstniało, a w sobotę poszłam do Hali Mirowskiej i wykupiłam, jak zwykle, całą. No ale jak tu nie kupować, jak wszystko takie piękne, dojrzałe i aż się wysypuje ze skrzynek? (zawsze to mówię) W związku z tym dobrobytem i niedomykającą się lodówką trzeba było zrobić ratatouille. To moje ulubione danie z jesiennych warzyw - robi się je szybko, potrafi absolutnie każdy, pięknie pachnie i wychodzi cały wielki gar. Miodu i octu balsamicznego polałam pod wpływem chwili, ale pasują bardzo - pogłębiają smak dania i dodają mu charakteru.
na 5-litrowy garnek (trochę zaszaleliśmy, można podzielić składniki na pół)
2 spore bakłażany
2 spore cukinie
5-6 pomidorów (zależy od wielkości)
3 papryki (u mnie 2 czerwone i 1 żółta)
3 cebule
4 łyżki oliwy
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka suszonego rozmarynu (lub łyżka świeżego)
1 duża łyżka miodu
1,5 łyżki octu balsamicznego
sól i pieprz
Bakłażany i cukinie przekroić na pół i pokroić w plastry. Usunąć nasiona z papryk i również pokroić w paski. Usunąć szypułki z pomidorów i pokroić je w ósemki. Obrać cebule i pokroić drobno, tak samo czosnek. Rozgrzać na patelni oliwę, wrzucić cebulę i czosnek, mieszać, aż cebula będzie szklista. Dorzucić bakłażany, cukinie i paprykę, mieszać ok. 10 minut, aż zmiękną i puszczą sok, następnie dodać pomidory. Wszystko gotować jeszcze jakieś 30 minut, warzywa puszczą dużo soku, który musi odparować. Kiedy będą już miękkie, dodać rozmaryn, ocet balsamiczny i przyprawić do smaku.
Podawać z kuskusem, ryżem, kaszą lub chlebem.