Sambar- pod tą egzotyczną nazwą kryje się indyjska zupa, która składa się zazwyczaj z różnych warzyw, soczewicy, ziemniaków i tamaryndowca.
Tamaryndowiec to kwaśny w smaku owoc. Można go dostać w Kuchniach Świata, sklepach z żywnością azjatycką i większości delikatesów w formie bloczku z suszonych owoców lub gotowej pasty- ze względu na wygodę użytkowania polecam tę drugą opcję.
Sposób doprawiania, dodatek kokosa i innych "bajerów" zależy już właściwie od inwencji kucharza oraz zawartości lodówki i szafek.
Obecnie ten rozgrzewający przysmak jest u mnie na szczycie subiektywnego rankingu zup, do spółki z japońską Miso Shiru.
Idzie jesień, trzeba się ogrzać. Koc, kot i zupa to zestaw idealny.
Składniki na duży garnek (3-4 porcje)
- 1200-1400 ml wody
- 5-6 ziaren ziela angielskiego
- 3 liście laurowe
- po 1,5 łyżeczki całych ziaren kminku i kuminu
- 1/2 dużego pora
- 1 średnia cebula
- 5-6 średnich marchewek
- 1 spory korzeń pietruszki
- 1/2 małego selera
- 6 średnich ziemniaków
- mała cukinia (lub inne dodatkowe warzywo, jakie macie pod ręką- dynia, kabaczek, zielony groszek, brokuł, cokolwiek)
- 2/3 szklanki czerwonej soczewicy
- 4 czubate łyżki pasty z tamaryndowca
- 2/3 łyżeczki chili
- łyżeczka kurkumy
- 2/3 łyżeczki asafetydy
- ok. 3 ząbki czosnku
- łyżeczka mielonych ziaren kolendry
- sól
- ok 150 ml mleka kokosowego
W dużym garnku wstawiamy wodę na gaz wraz z zielem angielskim i liściem laurowym. Na suchej, rozgrzanej patelni prażymy kminek i kumin- tylko do momentu, w którym zacznie intensywnie pachnieć i strzelać (uwaga, łatwo przypalić), po czym dorzucamy przyprawy do wody. Gdy się zagotuje, dodajemy pokrojonego w mniejsze kawałki pora. Cebulę obieramy, kroimy na ćwiartki i opalamy nad palnikiem, po czym również dorzucamy do wody. Marchew, pietruszkę, selera obieramy, kroimy na mniej-więcej równej wielkości kawałki, dodajemy. Gaz zmniejszamy, aby zupa lekko bulgotała.
Po ok 10 minutach dorzucamy obrane, pokrojone w większe kawałki ziemniaki (ja nawet do zup wrzucam je ze skórą- wystarczy dobrze wyszorować). Po kolejnych 5-10 minutach dodajemy przepłukaną soczewicę i pokrojoną w kostkę cukinię. Całość jest gotowa, gdy warzywa są miękkie, a soczewica wchłonie część płynu i zagęści zupę. Na jakieś 5 minut przed końcem gotowania doprawiamy zupę tamaryndowcem, chili, kurkumą, asafetydą, rozgniecionym czosnkiem, kolendrą, solą i mlekiem kokosowym. Mieszamy i gotujemy z przyprawami jeszcze chwilę, aż smaki się połączą i nabiorą mocy.
W razie potrzeby oczywiście dolewamy więcej wody lub doprawiamy mocniej do smaku.
Gotową zupę podajemy z ulubionymi dodatkami, najprościej z siekaną natką pietruszki.
Najlepsza jest na drugi dzień.
Smacznego!