U schyłku lata, wrześniowym dniom sprzyja rozwój naszego sportu narodowego. Tłumnie ruszamy do Lasu, by wśród mchu i paproci szukać jego wczesno-jesiennych dobrodziejstw. Grzyby! Prześcigamy się, kto pierwszy znajdzie, później kto więcej czy kto ładniejsze. Sama przyjemność, prawda? A co później z nimi zrobić? Składniki:świeże grzyby leśne
śmietana 12-18%
cebula
liście laurowe
ziele angielskie
sól, pieprz
masło
Przygotowanie:Grzyby oczyścić. Można płukać pod bieżącą wodą. Do spożycia wybieramy grzyby o zwartej strukturze. Najlepiej młode osobniki. Jeśli "futro" pod kapeluszem jest stare, trochę nadgryzione przez jakiegoś ślimaka, czy mamy jakiekolwiek do niego zastrzeżenie, to polecam je usunąć.
Umyte/oczyszczone grzyby kroimy w mniejsze kawałki. Nóżki zawsze oskrobuję i kroję w plasterki. Tak przygotowane wrzucam do gotującej się i osolonej wody. Gotuję ok. 5 minut. Odcedzam. Przepłukuję znów pod bieżącą wodą, by wypłukać "szumowiny". Czynność gotowania powtarzam.
W garnku podsmażam cebulę pokrojoną w kostkę z przyprawami. Dodaję odcedzone grzyby. Przykrywam i zmniejszam ogień. Chwilę duszę z odrobiną masła.
Następnie dodaję śmietany. Ile? Wszystko zależy ile mam tych grzybów. Kwestia zabielenia. Znów przykrywam i od czasu, do czasu przemieszam, by się nie przypaliły.
Ponownie przypominam, by ZBIERAĆ tylko te GRZYBY, które ZNAMY i których jesteśmy pewni. Wszelkie wątpliwe okazy, zostawmy w Lesie.