Wspominałam już jesień i zima to ten czas gdy chętniej sięgam po zupy i chętnie je robię. Porcja rozgrzewającej zupy po powrocie z pracy to cudowne doświadczenie, dla ciała i ducha. w kwestii zup mam ograniczony repertuar tych, które lubię, rosół,pomidorowa i hmm, już mam problem,chyba brokułowa. Dlatego też staram się próbować z różnymi smakami, by zjeść taką zupę z apetytem i nie znudzić się jej aromatem. Padło na kukurydzę, jakoś tak sama się napatoczyła w sklepie,to cóż, wzięłam i do roboty. Stop, ale jaką zupę by tu zrobić? Pierwszy do głowy wpadł mi krem z żółtych ziarenek,ale nie, nie chciało mi się wyjmować maszyny, która zamienia zupę w gęsty krem. Więc moja zupa nie jest miksowana, jest pełna kawałków warzyw i smaku, który z jednej strony uwodzi słodyczą kukurydzy,a z drugiej rozgrzewa dzięki dodatkowi chilli.
Składniki:
Bulion warzywny bądź mięsny(ja zupę gotowałam na rosole)
2 puszki kukurydzy
2 marchewki
1 korzeń pietruszki
Kawałek pora
Ćwiartka selera
2 cebule
2 ząbki czosnku
Kawałek papryczki chilli
Łyżka masła
Duża szczypta imbiru
Szczypta ostrej papryki
Szczypta kurkumy
Sól,pieprz
Cebule,pora i czosnek siekam, rozgrzewam masło, podsmażam warzywa aż staną się złote, dodaję posiekaną papryczkę chilli. Marchewkę,pietruszkę i seler obieram, trę na tarce, dodaję do garnka, podsmażam całość. Dodaję imbir. Gdy warzywa są miękkie, zalewam całość bulionem, dodaję kukurydzę, doprawiam solą, pieprzem i kurkumą. Gotuję zupę około 30 minut.
Można podawać ze słodką śmietanką.