U nas wygląda to tak. Dzieci lubią "rosołek" to dziadek gotuje. Trochę dzieci w odwiedzinach u dziadków zjedzą, a później dostają litry na wynos. No i jemy ten "rosołek", zazwyczaj po dwóch dniach się nudzi, więc robimy z niego pomidorową, krupnik lub ...