Kto z Was nie lubi pomidorówki?! Nie znam chyba takiej osoby, a może po prostu nie kojarzę... no nic. Ja od dzieciaka uwielbiam pomidorówkę. Chyba bardziej z ryżem niż makaronem, ale w sumie w każdej postaci z chęcią zjadam. Jeżeli jesteście już znudzeni wcinaniem jej w starej formie to mam dla Was nową, odmienioną pomidorówkę z amarantusem i cieciorką.
Składniki:
2 litry bulionu warzywnego
2 kg pomidorów (mogą być takie liche) lub duża puszka pomidorów
pół szklanki amarantusa
szklanka cieciorki
natka pietruszki świeża lub suszona
3 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku
ewentualnie można dodać chilli jak ktoś lubi trochę ostrzejsze zupy
przecier pomidorowy
opcjonalnie łyżka/dwie cukru (w zależności czy pomidory są mocno kwaśne)
1. Z ugotowanego bulionu zostawiłam marchewki i do gara dodałam sparzone pomidory, które pokroiłam w średnią kostkę. (ja nie obieram pomidorów ze skórki, wy możecie)
2. Namoczoną cieciorkę gotowałam przez jakieś 20 minut w lekko osolonej wodzie. (moczyłam ją na coś innego, ale później stwierdziłam, że jak najpierw jest namoczona, a później dopiero gotowana to jest delikatniejsza niż przy samym gotowaniu)
3. Do bulionu i pomidorów dodałam posiekany drobniutko czosnek i 2 łyżki przecieru pomidorowego.
4. Gdy pomidory się rozpadły zdjęłam garnek z ognia zblendowałam zupę na krem i postawiłam ponownie na ogniu.
5. Dorzuciłam amarantus i gotowałam jeszcze do momentu aż amarantus zrobił się miękki.
6. Całość doprawiłam do smaku i dorzuciłam do gara gotowaną cieciorkę.
7. Jeżeli zupa wychodzi kwaśna (moja trochę była przez pomidorki) dodajcie ok. 2 łyżki cukru.
Jutro jadę z Kubą do Warszawy na kilka dni także możecie się spodziewać kolejnego wpisu dopiero w przyszłym tygodniu, ale warto czekać, bo mam dla Was coś naprawdę fajnego!