To chyba najdziwniejszy sos, jaki w życiu robiłam. Słodko-wytrawny, owocowy na bulionie warzywnym. Totalna improwizacja, która naprawdę się opłaciła. Odważne połączenie, bardzo kontrowersyjne i nieliczni zdobyli się na jego spróbowanie. W sumie, nawet się nie dziwię - sama miałam opory, gdyż bardzo nie lubię mięs/ryb na słodko.
Choć od razu dopowiem, zdecydowanie lepiej pasowałby łosoś. Klasyczny, elegancki i wybitny łosoś. Choć pstrąg też daje radę! Oczywiście, jeśli jest dobrze przygotowany, czyli nie zrobi się suchy od przesmażenia lub nie pozostanie nadal surowy od niedosmażenia (serio, tak się da). Świetnie będzie smakować z ryżem lub młodymi ziemniaczkami.
Zapraszam więc na wędrówkę po zakamarkach moich dziwnych upodobań kulinarnych.
PSTRĄG W SOSIE TRUSKAWKOWYM
/własny;/
dla 2 osób
300g filetu z pstrąga
sok z cytryny
sól, pieprz
350g truskawek
1 szklanka bulionu
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżka cukru
przyprawy: gałka muszkatołowa, suszona kolendra
pieprz świeżo mielony
do podania: posiekana natka pietruszki
do smażenia: olej roślinny
Rybę płuczę pod bieżącą wodą, osuszam ręcznikiem papierowym. Nacieram solą, pieprzem i skrapiam sokiem z cytryny. Zostawiam na kilka chwil. Następnie rozgrzewam na patelni nieco oleju roślinnego i układam rybę "od skóry". Po 2 minutach przewracam na drugą stronę, trzymam 30 sekund i wyłączam palnik, zostawiając rybę jeszcze przez 1 minutę na rozgrzanej powierzchni.
Truskawki płuczę, usuwam szypułki i kroję drobniej. Rozgrzewam nieco oleju, wrzucam truskawki, dodaję bulion, cukier, sok z cytryny i gotuję do momentu odparowania 1/3 płynu od chwili zawrzenia. Następnie miksuję blenderem, doprawiam. Podaję z rybą.
SMACZNEGO!
Pozdrawiam,
Karmel-itka