Pamiętam, jako dziecko zajadałam się truskawkami pod każdą postacią, zresztą nadal tak mam. To moje ukochane owoce sezonowe, tak samo jak maliny i brzoskwinie. Co roku, kiedy tylko nastanie na nie pora, staram się wykorzystać je jak tylko można, rozkoszując się przy tym ich świeżością i dojrzałością.
Zawsze w upale jedliśmy makaron z truskawkami, które miksowałam z jogurtem naturalnym, odrobiną miodu i cynamonu. Tego nauczył mnie Tato, który wychowany na wsi w wielodzietnej rodzinie, nie raz jadał takie obiady, zupy owocowe, rozmaite smakołyki z wykorzystaniem tego, co oferuje spory przydomowy ogród czy też pole za murem podwórza. Pomiędzy karmieniem świń a dojeniem krów, siadali wszyscy na betonowej płycie od studni i schodach z talerzami w dłoniach. Śmiejąc się i rozmawiając, posilali się, aby po chwili móc ponownie wrócić do pracy.
Tym razem, zrezygnowałam z wersji z laktozą, a także postanowiłam przyrządzić ją na ciepło. Wyszło świetnie! Zaś co do zdjęć, nie myślałam o wrzucaniu na bloga poniższego przepisu. Ale B. tak wciągnął się w blogowanie, że sam chwycił talerz i stanowczym tonem nakazał zrobienie zdjęcia. Chyba rola modela przypadła mu do gustu ;)
MAKARON Z TRUSKAWKAMI I CYNAMONEM NA CIEPŁO
/własny;/
dla 2 osób
300g świeżych truskawek
2 łyżki ksylitolu
2/3 szklanki mleka roślinnego
2 płaskie łyżeczki skrobi ziemniaczanej
szczypta soli i pieprzu
1/3 łyżeczki cynamonu
100g suchego makaronu
+ sól + woda do gotowania
Truskawki pozbawiam szypułek i kroję w plastry. Na patelni rozgrzewam i roztapiam ksylitol, wrzucam pokrojone owoce. Kiedy się zeszklą i puszczą sok, dodaję mleko roślinne, szczyptę soli i pieprzu. Gdy zawartość patelni zacznie bulgotać, mieszam z nią mąkę ziemniaczaną i podgrzewam do chwili, aż sos nieco zgęstnieje. Dodaję cynamon.
Wrzucam makaron do osolonego wrzątku i gotuję wg wskazówek na opakowaniu. Odcedzam, kiedy jest już gotowy i podaję z gorącym sosem.
SMACZNEGO!
Pozdrawiam,
Karmel-itka