Dawno nie przeżywałam takiego szału na jakiś produkt spożywczy. Nie wiem, co mi się stało, ale zwariowanie na punkcie szparagów zaczyna powoli przechodzić w uzależnienie od tych białych i zielonych, smukłych warzyw o uroczej główce i przyjemnej fizjonomii (zbyt dużo ostatnimi czasy A. Brillat-Savarina się czyta).
Szparagi są dla mnie warzywami z charakterem - tu wszyscy, którzy myślą inaczej podnoszą pomruk niezadowolenia i oburzenia - choć dla niektórych są zbyt delikatne i ulotne, w końcu sezon na szparagi to ledwie miesiąc. Mają charakter, przez swój nietuzinkowy smak. Co jak co, ale nie da się go pomylić z żadnym innym. Choć nie tak intensywny, jak czosnku czy cebuli, ale w tej wrażliwości i delikatności tkwi prawdziwa siła. I potencjał kulinarny.
Do kaszotto, które dziś zaprezentuję, ale i do wszelkiego typu risotto, używajmy wina tak dobrego, jakie z chęcią byśmy wypili do danego dania. To, jaka będzie jakość wina odzwierciedli się w przyrządzanej potrawie. Słabe i kwaśne wino nie dość, że nie polepszy smaku, to jeszcze dodatkowo zdominuje inne składniki.
Ponadto czas przygotowania jest nieco dłuższy, niż w przypadku risotto - ryż, w obecności dużej ilości płynu, szybciej mięknie i tworzy mazistą, gęstą i smaczną potrawę.
KASZOTTO (GRYCZOTTO) Z ZIELONYMI SZPARAGAMI
/własny;/
dla 4 osób
pęczek zielonych szparagów
1 duża cebula biała
100g suchej kaszy gryczanej
1-1,5 szklanka wytrawnego białego wina
2-3 szklanki buliony warzywnego*
3-4 łyżki oleju roślinnego
sól, pieprz świeżo mielony
zielenina do podania
Cebulę obieram, siekam i szklę na oleju roślinnym. Kiedy delikatnie się zarumieni, wsypuję suchą kaszę, delikatnie ją podprażam i zalewam winem, a gdy połowicznie odparuje, wlewam część bulionu (najlepiej robić to porcjami wielkości chochli do zupy). Kasza wchłonie płyn - dolewam kolejną porcję.
*Ilość bulionu zużytego do dania zależy od jakości kaszy i preferencji, jak gęste/rzadkie kaszotto chcemy mieć.
Szparagi obieram w międzyczasie i dzielę na mniejsze części. Kiedy ponad połowa przygotowanego płynu zostanie zużyta, dodaję obrane szparagi do kaszy, wszystko razem dusząc. Pamiętam też o tym, by ciągle mieszać zawartość garnka - dzięki temu uniknę przywarcia kaszy do dna i spalenia. Gdy kasza jest odpowiednio miękka, doprawiam danie solą i pieprzem, posypuję zieleniną i podaję na gorąco. Na przykład z lampką białego wytrawnego wina, użytego wcześniej do dania.
SMACZNEGO!
Pozdrawiam,
Karmel-itka