Moja mama często wspomina, że babcia zakwaszała chłodnik z botwiny wiśniami. Po prostu wrzucała do niego wiśnie (nawet ich nie drylując). Zainspirowana tymi opowieściami, postanowiłam stworzyć własną wersję wytrawnego chłodnika z wiśniami. Jest cudownie orzeźwiający!
Składniki:
- 3/4 szklanki wydrylowanych wiśni
- 3 młode buraczki z liśćmi lub pęczek botwiny
- 3 duże ząbki czosnku
- 3 szklanki maślanki
- 2 łyżki octu balsamicznego
- garść świeżych liści bazylii czerwonej
- sól i pieprz
Liście botwiny drobno posiekać, a buraczki pokroić w cienkie półplasterki. W rondelku zagotować odrobinę wody (około pół szklanki). Wrzucić pokrojone buraczki, dodać 2 łyżki octu balsamicznego. Kiedy buraczki zmiękną, posolić i wrzucić posiekane liście. Gotować minutę i zestawić z ognia.
Czosnek należy upiec w piekarniku w łupinkach i najlepiej zrobić to przy okazji pieczenia czegoś innego, na przykład wiśniowej focacci (na którą przepis poznacie przy następnej okazji).
W dużej misce wymieszać wszystkie składniki: wiśnie, przestudzone buraczki, pieczony czosnek wyciśnięty z łupinek, maślankę oraz posiekane listki czerwonej bazylii. Doprawić solą i pieprzem.
Najlepiej smakuje na drugi dzień, gdy wiśnie puszczą swoje kwaśne soki!