wyobraźcie sobie proszę moje zdziwienie propozycją pracy również w tym roku u.. byłej szefowej (która nota bene 2 dni przed końcem sezonu powiedziała, żebym ,,już nigdy więcej u nikogo nie pracowała, bo to tylko problem", po tym jak wypadł mi kubek kefiru). Ci z was, którzy są tu dłużej nieco prawdopodobnie pamiętają... złoty charakter tejże osoby ;)
tymczasem biegnę na prawko, może tym razem Lka nie zgaśnie na środku głównej gdyńskiej drogi!
Pieczona dynia, groszek, sos czosnkowy
chleb żytni i olej lniany
w sumie to to II śniadanie, ale innych zdjęć brak
z ogłoszeń drobnych (a nawet mało istotnych)- wracam do wege. nic nie obiecuję, nic nie przysięgam- jeśli będzie to uciążliwe/ nieprzyjemne/ cokolwiek- koniec. póki co jednak sumienie od dawna nakazuje mi przejść na ,,roślinną stronę mocy"
snap: coutellerie