Tak, przyznaję się, że uwielbiam nasiona chia.
Uwielbiam je w puddingu gdy pęcznieją i pod osłoną śluzu strzelają w zębach :)
Uwielbiam je również na sucho, po prostu wsypane do jogurtu, bez zbędnego odstawiania na noc do lodówki :)
Zastosowanie nasion chia w kosmetykach było jednak dla mnie nowością.
Ci, z Was, którzy znają już nasiona chia są świadomi jak świetnie chłoną wodę. Podobno potrafią powiększyć swoją objętość dziesięciokrotnie.
Jakie właściwości ma więc chia, które można wykorzystać w dietetyce i kosmetyce zarazem?
Nasiona
chia są źródłem kwasów tłuszczowych
Omega 3 i Omega 6. Przyczyniają się do sprawnego funkcjonowania serca i narządów krwionośnych.
Są źródłem:
- witamin
- minerałów
- przeciwutleniaczy
- wapnia
W swojej strukturze mają aż 20% łatwo przyswajalnego białka, które głównie rozpuszcza się w wodzie, co jest cenną informacją dla osób z problemami jelitowo-żołądkowymi.
A krążąc już w temacie trawienia to chia jest nośnikiem błonnika. Oscyluje on na poziomie 25%. Nie tylko regulują trawienie i ułatwiają wypróżnianie, ale też doskonale radzą sobie z nadmiernym apetytem. Kuleczki pęcznieją w żołądku dając uczucie sytości.
"Przez wieki nasiona Chia były używane także jako podstawowe pożywienie dla Indian z południowo-zachodniej części dzisiejszego Meksyku. Mogli spożyć zaledwie 1 łyżeczkę na dzień i maszerować 24 godziny bez przerwy"
Najwyższy czas włączyć nasiona chia do kosmetyków. Ten pomysł nie mógł się nie udać.Marka Avon wyszła na przeciw trendom zdrowej strony życia i wypuściła na rynek wyjątkowo lekki a przy tym posiadający ultra nawilżające właściwości krem do twarzy i ciała, Krem AVON Nutra Effects jest połączeniem lekkiej konsystencji i uwodnionej formuły. Dzięki nasionom chia sprawia, że nawilżenie dłużej się utrzymuje w komórkach skóry.
Krem dedykowany jest dla osób o różnych rodzajach cery i skóry, choć głównie spodoba się osobom o suchej skórze.
Umieszczony w pudełeczku z szeroką zakrętką, mieści w sobie 200 ml kremu.
Krem ma bialy kolor, a po chia ani widu, co oznacza, że zastały jakoś spreparowane (zapewne zmielone).
Nie zawiera parabenów i barwników, może być stosowany przez osoby z problemami alergicznymi.
Krem ma lekką konsystencję, choć jest gęsty na tyle, że nie spływa z palców. Jeśli znacie inne kremy typu soft, choćby ten najpopularniejszy z Nivea to możecie sobie wyobrazić konsystencję tego kosmetyku.
Idealnie się rozprowadza, nie pozostawia tłustej warstwy i delikatnie nawilża. Stosowany do codziennej pielęgnacji sprawia, że skóra staje się o wiele bardziej miękka, jakby naprawdę zatrzymywała wodę w komórkach skóry i nie pozwoliła jej na przesuszanie.
Dodatkowo krem pachnie delikatnie kremowo-mydełkowo i jest to bardzo przyjemny zapach.
Produkt miałam przyjemność testować w ramach kampani Streetcom. Prócz powyższego kremu dostałam także zestaw próbek do rozdania koleżankom, paczuszkę nasion chia do kuchennych przyjemności (a dodam, że uwielbiam i zawsze mam w szafce), do przesyłki dołączony był również katalog.
Na sam koniec chciałabym podziękować organizatorom kampanii za wyróżnienie w ramach aktywności i wspaniały prezent, jaki otrzymałam podczas trwania kampanii.
Ale więcej opowiem o tym w innym poście.
A jeśli wy także chcecie wziąć udział w podobnych akcjach to koniecznie odwiedźcie
streetcom przez mój polecający link :)
Ps. Miłego weekendu, ja siedzę w Kielcach na pierwszym zjeździe, na szczęście to ostatni semestr :)