Już teraz wiem, co robiłam nie tak.
Przede wszystkim za szybko wlewałam olej podczas miksowania. Trzeba zaopatrzyć się w naczynie z dzióbkiem i lać olej cienką stróżką, powoli i cierpliwie.
Wcześniejsze zakwaszenie mleka octem i długie miksowanie z resztą składników też nie jest bez znaczenia.
Taki majonez ukręcicie bardzo szybko. Ze względu na dużą zawartość tłuszczu, może spokojnie trochę postać w lodówce.
Zasmakuje on też osobom, które nigdy nie przepadały za tradycyjnym majonezem (to ja!).
Ja wiem, że niezdrowe, w końcu sam olej i soja, apage szatanie i te sprawy. Ale mimo mojej miłości do zalet nisko tłuszczowej diety uważam, że warto czasem sobie darować. Zwierzętom wszystko jedno. A takim zbliżonym do tradycyjnego majonezem prędzej przekonacie niedowiarków, że na weganizmie naprawdę nie trzeba z niczego rezygnować.
W opracowaniu mojego przepisu pomógł mi bardzo ten od Jadłonomii.
Składniki
na słoiczek o pojemności 500 ml
- szklanka (poj. 200 ml) niesłodzonego mleka sojowego (polecam Alpro lub Sojasun)
- 2 niepełne łyżki octu jabłkowego
- 2 łyżeczki łagodnej musztardy
- sól jajeczna kala namak- według gustu
- pieprz lub chili- odrobina
- 1-2 ząbki czosnku (można pominąć, jeśli wolicie łagodny smak)
- szczypta cukru
- 1-1 i 1/4 szklanki (poj. 200 ml) oleju rzepakowego
Do dzbanka do miksowania wlać mleko sojowe i ocet. Miksować blenderem ręcznym 2-3 minuty na dość wysokich obrotach. Dodać musztardę, sól jajeczną, pieprz/chili, rozgnieciony czosnek i cukier. Miksować przez ok. 7-10 minut (warto robić przerwy, żeby nie zamęczyć sprzętu). Olej wlać do naczynia z dzióbkiem. Nie przerywając miksowania wlewać olej powoli cienką stróżką, aż całość dobrze zgęstnieje.Gotowy majonez przełożyć do słoiczka i wstawić do lodówki. Najlepiej smakuje, gdy schłodzi się przez co najmniej 1-2 godziny.
Smacznego!