Jakiś czas temu, przy okazji przepisu na krem z pieczonych buraków, napisałam, ze zakochałam się w pieczonych burakach i że eksperymentuje z nimi na różne sposoby. Dzisiaj właśnie jeden z tych eksperymentów :-)
Nie wiem jak to się stało, że do tej pory nigdy nie jadłam pieczonego buraka. Co prawda zawsze uwielbiałam buraczki do obiadu i barszcz, ale samego buraka nie próbowałam. Błąd! Pycha, pycha i jeszcze raz pycha! :) Razem z sosem balsamicznym i serem kozim stanowią połączenie idealne. Nie wszyscy przepadają za serem kozim, ponieważ ma on dosyć specyficzny smak, dlatego można go zastąpić na przykład serem Feta, mój chłopak był zachwycony ;-)
To miała być przystawka... a zjadłam ją na obiad. I szczerze się najadłam.
Carpaccio z buraka z serem kozim i słonecznikiem
100 gramów lub jedna porcja dostarcza średnio:
- 2 średnie buraki
- 60g sera koziego lub Feta
- 3 łyżki słonecznika łuskanego
- 1 łyżeczka miodu pszczelego
- 1 łyżeczka octu balsamicznego
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 łyżeczka oliwy z oliwek
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Buraki obrać, zawinąć w folię aluminiową i piec przez 1,5 godziny. Oliwę z oliwek, miód, ocet i sok z cytryny wymieszać razem. Upieczone buraki pokroić na bardzo cienkie plasterki, polać sosem, posypać serem i słonecznikiem. Podawać na ciepło lub na zimno.