Być może nazwa dania może się niektórym wydawać dość egzotyczna, ale dzisiaj bataty można kupić w większości supermarketów (a nawet w dyskontach), zaś kapustę pak czoi dostaniecie na dobrze zaopatrzonym bazarku (przynajmniej w większych miastach). Cała reszta to tylko dodatki plus odrobina krojenia i mieszania. Naprawdę! Z podanych proporcji wychodzą dwie solidne porcje, ale uwaga, danie raczej nie powinno być odgrzewane.
Składniki
1 średni batat
1 kapusta pak czoi
1 średnia marchewka
garść różyczek brokuła
imbir, chilli, świeża kolendra
żółta pasta curry
100 ml mleczka kokosowego
ząbek czosnku
0,5 l bulionu warzywnego
olej
sok z 1/2 limonki
ew. sos sojowy
Przygotowanie
Batat i marchewkę pokroić w drobną kostkę. W woku lub garnku z dość grubym dnem rozgrzać łyżkę oleju. Na olej zetrzeć (np. na tarce do parmezanu) ząbek czosnku i centymetrowy kawałek imbiru. Zdjąć z ognia i wrzucić dwie łyżki pasty curry. Dodać mleczko kokosowe. Zamieszać wszystko energicznie - czosnek powinien się zezłocić w czasie, kiedy tarliśmy imbir, więc bazę mamy gotową. Całe to tarcie i mieszanie należy wykonywać szybko, bo kiedy czosnek zbrązowieje, to zgorzknieje.
Pokrojony batat i marchewkę wrzucić do woka (lub garnka), zamieszać solidnie i postawić znowu na ogniu. Obsmażać przez dwie minuty i zalać bulionem warzywnym. Gotować około dwudziestu minut pod przykryciem (wok da się zwykle zakryć dużą pokrywką). Po tym czasie i batat, i marchew powinny być miękkie. Jeśli chcemy, aby baza była bardziej kremowa, możemy całość zblendować.
Uwaga! Jeśli nie chcemy podawać dania od razu, zatrzymujemy się tutaj i wracamy do tego momentu niedługo przed podaniem!
Różyczki brokuła (nieduże różyczki!) wrzucić do miseczki razem z kapustą, którą kroimy w następujący sposób - twarde części liści powinny być pokrojone na paski o połowę węższe od miękkich części liści. Dorzucamy do tego tyle posiekanego świeżego chilli, ile chcemy. Wszystko zależy od tego, czy lubimy curry ostre, czy łagodniejsze.
Do gorącej bazy wrzucamy "zielone" z chilli, dolewamy sok z limonki i dodajemy łyżkę lub dwie sosu sojowego (jeśli całość wydaje nam się nie dość słona, niektóre pasty curry są niesłone, a niektóre mocno posolone).
Gotujemy trzy minuty i podajemy - warzywa mają tylko lekko zmięknąć. Gorące curry posypujemy szczodrze świeżą kolendrą. Można je podawać z "brudnym ryżem", ryżem jaśminowym, makaronem ryżowym lub bez niczego.