Etos mess to klasyczna pozycja wśród deserów. Oryginalny przepis zakłada bitą śmietanę, pokruszone bezy oraz świeże truskawki. Taki słodki bałagan :)
Nazwa tego pysznego deseru wywodzi się z Anglii, dokładnie z elitarnej szkoły Eton, gdzie tamtejsza drużyna z miejscowego college'u co rok rozgrywa mecz krykieta ze studentami Harrow School. Nie do końca ogarniam jak rozgrywki sportowe mają się do spożywana słodkości, no ale pewnie jak się chłopcy wybiegają to chętnie przyjmą takie pyszności :)
My nie musimy wcześniej rozgrywać żadnego meczu, nawet męczyć się specjalne nie musimy, bo to wdzięczny deser do przygotowania, gdzie proporcje nie są najważniejsze, a owoce można dowolnie zamieniać. Jadłam wspaniały etos mess z malinami, borówki też się fajnie sprawdzą, truskawki możemy wymieszać z bananami itede itepe :)
Ja swój deserek przygotowałam z gotowych bezików dobrej jakości, ale za to z bitą śmietaną własnej roboty. Truskawki miałam mrożone, więc zrobiłam z nich mus. Dorzuciłam świeże jeżyny i gotowe! Bardziej mess niż Eton hihi!
SKŁADNIKI:
250 g mrożonych truskawek, nie do końca rozmrożonych
opakowanie (400 ml) słodkiej śmietany - 36%
garść świeżych jeżyn
kilkanaście bezików
2 łyżki cukru pudru
PRZYGOTOWANIE:
Truskawki miksujemy z dodatkiem łyżki cukru pudru.
Śmietankę ubijamy, potem dodajemy łyżkę cukru pudru i łączymy razem.
Bezy kruszymy. I komponujemy deserek warstwami, tak jak lubimy. Ja zaczęłam od musu truskawkowego, potem dałam na to bezy, bitą śmietanę, jeżyny i kolejną warstwę w takiej samej kolejności. Na wierzchu niech będą świeże owoce i świeża mięta lub bazylia.
Ach, ślinka cieknie :)
Chętnie sięgnę po dokładkę!