Kupiłam pstrąga i postanowiłam go czymś nadziać tak dla odmiany. Danie miało być lekkie, ale inne niż zwykle. Z tą lekkością to akurat średnio mi wyszło, no ale cóż - bywa, myślę, że wiem jak to zmienić, więc nie jest najgorzej.
Przepis znalazłam na blogu Gastromonia, która z kolei skorzystała z przepisu z książki Paolo Cozza. Ja akurat zrobiłam bez modyfikacji Moni, czyli zapewne podobnie jak w oryginalnym przepisie.
Składniki:
1-2 pstrągi
szklanka bułki tartej (mnie zostało)
natka pietruszki
1 ząbek czosnku
1,5 łyżeczki ziół prowansalskich
Sposób przygotowania:
Rybę wypatroszyć, umyć, ułożyć w naczyniu żaroodpornym na folii aluminiowej pokrytej tłuszczem (wtedy się nie przykleja, ja używam masła), na patelni rozgrzać masło, wrzucić bułkę tartą, prażyć, tak, żeby przynajmniej część lekko zbrązowiała i zrobiła się chrupka. Dodać pietruszkę, wcisnąć czosnek i posypać suszonymi ziołami prowansalskimi, tak powstałą masą wypełniać brzuszki ryby, ja z wierzchu polałam jeszcze rybę odrobina soku z cytryny. Rybę zawinąć w folię i piec aż będzie gotowa (sprawdza się to zaglądając do kręgosłupa, tam najdłużej się piecze, gdy tam mięso jest upieczone, to znaczy, że ryba jest gotowa.
Podałam z plastrami dyni Thelma Sanders Sweet Potato i sałatką z portulaki warzywnej