Pierwszy raz spróbowałam hummus jakieś 1,5 roku temu. Zakochałam się w nim po pierwszym kęsie. Od tamtej pory zaopatrywałam się u naszych trójmiejskich specjalistów w tej dziedzinie ;) Sama bałam się zrobić. Wszystko niby proste. Ugotować ciecierzycę, dodać to i tamto, ale nie wiem dlaczego bałam się jak jasna cholera.
Dopiero w tym roku, w lutym podjęłam wyzwanie. Wyjeżdżaliśmy z dzieciakami w góry i pomyślałam sobie, że takie śniadanie to idealna porcja dobrej energii na stokowe podboje :) I to był strzał w dziesiątkę. Teraz mamy (prawie) wiosnę i też się ładujemy hummusowym dopalaczem ;) Jednym słowem dobry zawsze i wszędzie. Może to być szybka przekąska ze świeżymi warzywami, lub obfite śniadanie z pieczywem. Ogranicza nas tylko wyobraźnia.
Szukając przepisu nie mogłam zrobić inaczej, jak zwrócić się do wege wyroczni Marty z
JadlonomiaSkładniki:- szklanka suchej ciecierzycy
- szklanka jasnej pasty tahini
- 1/3 szklanki lodowatej wody
- 3 łyżki soku z cytryny
- 3 ząbki czosnku
- 2 łyżeczki sody
- sól
- dobra oliwa
- jako dodatki np posiekana pietruszka, słodka papryka
Dzień przed przygotowaniem hummusu ciecierzycę zalać wodą z jedna łyżeczką sody. Wody powinno być dwa razy tyle co ciecierzycy.
Następnego dnia ciecierzycę odcedzić i opłukać. Zalać świeżą wodą, wsypać jedną łyżeczkę sody i zagotować.
Gotować ok 40 min lub do momentu, aż ziarna będzie można z łatwością rozgnieść w palcach. Musi być dobrze ugotowana, w przeciwnym razie hummus nie wyjdzie.
Ugotowane ziarna ciecierzycy odcedzić i opłukać. Przełożyć do blendera, dodać sok z cytryny, pastę tahinę, sól, czosnek i wszystko zmiksować na gładką masę.
Do naszej masy dolewamy lodowata wodę, cały czas miksując. W tym momencie hummus zmienia kolor i konsystencję. Miksujemy ok 2-3 minuty, aż woda dokładnie połączy się z pastą.
Gotowy hummus przekładamy do miski. Podajemy z dodatkami na jakie mamy ochotę- pietruszka, oliwa, papryka itp.
W internecie jest bardzo dużo przepisów i informacji o hummusie. Polecam jako idealne śniadanie do pracy :) Gwarantuję, że koleżanki będą podjadać z lodówki :)