Kilka dni temu pojechałam na grilla, na działkę mojej babci. Jako, że była ładna pogoda, spakowaliśmy kiełbaski, chleb, wsiedliśmy na rowery i zajechaliśmy.
Było to przyjemne zakończenie sezonu grillowego, ale jak się później okazało - nie dla mnie.
Odpoczywam teraz w domu. Jestem w Paczkowie, w moim domu, na wsi, a nie w Poznaniu, gdzie na co dzień mieszkam i chodzę do liceum. Obserwuję jakim jesień jest pięknym miesiącem, pełnym kolorów.
Mam nadzieję, że niedługo wyzdrowieję. I będę mogła wykorzystać w pełni to co daje jesień:
- piękne pejzaże na fotografiach
(na razie uwieczniam widoki za oknem...:));
- jabłka
(mmm...szarlotki... z cynamonem);
- dynia
(uwielbiam motyw Halloween na ciastkach, pieczywach; rzeźbienie w dyni; mam ochotę również spróbować w tym roku napojów z dynią :), wypieków z jej wykorzystaniem);
- kasztany, jarzębina itp.