W wakacje wstaję wcześniej niż moja mama. No umówmy się - zawsze wstaję wcześniej niż ona. Może dlatego, że mama budzi się w nocy i nie umie spać, a jak dopiero zaśnie, to ja już jestem na nogach :) Czasami mam "dzień dobroci" i robię mamie śniadanie do łóżka. Cieszę się z jej szczęścia, gdy z zachwytem w oczach patrzy na talerzyk jedzenia. Mama nigdy nie ma czasu albo chęci, aby zrobić sobie na śniadanie czegoś dobrego. Zawsze, gdy ja posypuję truskawkową owsiankę płatkami migdałów, mama smaruję kromkę almette. Aż mi się smutno robi, gdy kolejny dzień z rzędu je to samo. Więc to JA urozmaicam jej dietę. Ostatnio były tosty a dziś pancakesy z borówkami.
Długo szukałam normalnego, nie dietetycznego i nie udziwnionego przepisu na jednoporcjowe pancakesy. W pewnym momencie uznałam, że sama coś pokombinuję. Pancakesy są bardzo puszyste, idealnie słodkie i miękkie - tak opisała je moja mama :)
pół szklanki mąki
35 g masła
3 łyżki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 szklanki mleka
Mąkę przesypujemy razem z proszkiem do pieczenia i cukrem. W małej miseczce mieszamy mleko, jajko i stopione masło. Zawartość obydwu miseczek łączymy i odkładamy na 2 minuty, aby proszek do pieczenia podrósł i zmienił strukturę ciasta. Pancakesy smażymy na suchej patelni, do zarumienienia.
Moja radaGdy smażymy większą ilość, albo na "dwa razy" warto po zdjęciu z patelni układać je jedno na drugim w wieżyczkę. Wtedy pancakesy nie wystygną tak szybko, a my możemy się zająć szukaniem dodatków do naszego wspaniałego śniadania :)