Z kapustą było inaczej. Kapustę jadłem trzy ostatnie dni w porze obiadowo-kolacyjnej, nie znudziła mi się. Gdy przychodzi wiosna, widzę młodą kapustę, prężące się, bogate w soki, słodkie marchewki i pęczki koperku w zachęcającym, koperkowym odcieniu zieleni mam ochotę na wiosenną, młodą (w przeciwieństwie do mnie - nie oddam moich doświadczeń!) rozpustę.*
Młoda kapusta
Cavolo cotto
Cooked cabbage
4 porcje
Składniki:
mała główka młodej, białej kapusty (moja ważyła prawie 1,5 kg)
średnia szalotka
2 łyżki oliwy
łyżka masła
średnia marchew
pół strąka słodkiej papryki
duża szczypta soli
szczypta grubo mielonego czarnego pieprzu
2 dojrzałe obrane pomidory/pół puszki pomidorów (użyłem pomidorów z puszki)
pół cytryny
pół pęczka koperku
Kapustę przekroiłem na pół, wyciąłem twardy głąb. Poszatkowałem. Lubię szatkować na większe kawałki, kapusta pokrojona drobno szybciej się jednak gotuje.
Na oliwie i maśle, na małym ogniu, podsmażyłem drobno pokrojoną szalotkę. Partiami dodawałem do garnka kapustę, od czasu do czasu całość mieszając. Obraną marchew starłem na tarce jarzynowej, dodałem do kapusty, podobnie z drobno pokrojoną słodką papryką. Posoliłem, dodałem pieprz.
Po ok. 15-20 minutach dodałem pół puszki pomidorów i sok z połowy cytryny. Gotowałem jeszcze kilkanaście minut do miękkości kapusty. Jeśli kapusta puści za mało soku można dodać pół szklanki wody.
Na koniec dorzuciłem poszatkowany koperek, dokładnie wymieszałem.
Podałem gorącą kapustę z pieczywem.
* Z okazji dnia dziecka dostałem dzisiaj od mamy sms: (...) jesteś już duży (i to jaki duży) ale z okazji dnia dzieciuchów życzę Ci dużo, dużo uśmiechu i wiele radości. Baloników na druciku!
Odpisałem: Jestem tak duży, że z balonikami na druciku to sobie mogę... iść co najwyżej na paradę.
Od taty dostałem malutki zestaw kredek do szkicowania w metalowym pudełku, który upatrzyłem w ulubionym sklepie w Tilburgu. Kretki/Sztabki w kolorach: smoła, szaro-niebieskie niebo, chmury/białe kamienice Amsterdamu, brudny mur, świeża cegła nowobogackich, wypalona glina.