W ogrodzie powstaje ogródek warzywny. Nie taki jak w zeszłym roku czy dwa lata temu. Tym razem znów spróbujemy stworzyć jadalnym roślinom miejsce do życia, ale wybraliśmy gdzie i wiemy jak ma wyglądać. Podstawowy plan zakłada poświęcenie dla niego tyle czasu, ile będzie potrzebował i to jest największa różnica w stosunku do poprzednich lat.
 |
| rogale z masłem i miodem a w tle szykuje się ogródek |
Od kilku miesięcy pojawiła się we mnie idea jedzenia kwiatków. Wcześniej, kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką, zdarzało mi się skubać roślinki. Z wiekiem jednak zatraciłam tę myśl. W zeszłym roku siałam nasturcję, która pięknie kwitła przez wiele miesięcy a ja dopiero w październiku dowiedziałam się, że jej kwiaty są jadalne. Cóż to było za doświadczenie! Pyszne, chrupkie, aromatyczne kwiaty o smaku lekko ostrym, przypominającym rzeżuchę. Wyobrażam ją sobie jak barwi sałaty i dodaje im charakteru, jak przełamuje słodkość deserów, jak zachwyca nowością kolejnych nieświadomych, potencjalnych kwiatożerców.
Kiedy zaproponowałam mamie, żeby (koniecznie!) spróbowała kwiatu nasturcji zaśmiała się i stworzyła przed oczyma mej wyobraźni swój ślubny bukiet. Bukiet ulubionych kwiatów - bukiet z nasturcji.
Niedługo potem dostałam książkę Małgorzaty Kalemba-Drożdż "Kwiatowa uczta. Jadalne kwiaty w 100 przepisach". Wspaniały, trafiony prezent! Książka jest pięknie wydana, dobrze zredagowana. I, co dla mnie niezwykle ważne, napisana przez osobę która potrafi dobrze pisać. Przeczytałam ją jak powieść i zainspirowałam się do zbierania, smakowania, zdobienia, poznawania. Przepisy to nie trudne instrukcje (miary również szklankowe i garściowe), a poprzedają je niezbędne informacje dotyczące bezpieczeństwa i etyki kwiatowych uczt.
Z niecierpliwością czekałam na tę wiosnę - w ogrodzie rosną przecież stokrotki, fiołki, tulipany, mniszki, róże; w chłodku zimują pelargonie; a w koszyku na wysianie czeka kwietna łąka (tak, tak, zamiast trawnika będzie rosła u nas łąka! nasiona zbierane z łąk przez pana Łukasza Łuczaja), bratki, tegoroczne nasturcje, słoneczniki...
Póki co skubnęłam pierwsze fiołki wonne i zrobiłam zupę kalafiorową ze stokrotkami.
Zupa kalafiorowo-stokrotkowa
przepis z książki "Kwiatowa uczta" Małgorzaty Kalemba-Drożdż
- 1 kalafior
- 1 marchewka
- 1 pietruszka
-1/2 pora
- 1 1/2 buliony (użyłam wody)
- 1 szklanka młodych liści stokrotek
- 1-2 ząbki czosnku (pominęłam przypadkiem)
- sól, pieprz, majeranek do smaku
- 3/4 szklanki stokrotek
Warzywa umyć, obrać i drobno pokroić. Gotować w bulionie (wodzie) około 10 minut, a następnie dodać liście stokrotek i przyprawy. Gdy warzywa będą miękkie zupa jest gotowa. Tuż przed podaniem dodać umyte i pozbawione ogonków stokrotki.