A oto kolejne witariańskie batony, które doskonale nadają się w podróż. W takim celu je zresztą
zrobiłam, bo już za tydzień wylatuję do Gruzji, skąd udam się najpewniej do Abchazji, a potem do Armenii.
Możecie śledzić me poczynania na blogu Wojażomania (
http://pasjamilubiebycwpodrozy.blogspot.com/). Przepis na te batony jest dziecinnie prosty, wykonanie szybkie i niewymagające użycia blendera. Piekarnika zresztą też, o ile dysponujecie choćby najbardziej pospolitą suszarką do grzybów. Robiłam je dwukrotnie, za pierwszym razem w kształcie i rozmiarach przypominających bardziej kruche chlebki, za drugim razem zdecydowanie grubsze, w kształcie kostek tak jak widać na głównym zdjęciu. Obydwie wersje polecam. Pierwsze są jednak bardziej chrupiące, w obydwu przypadkach polecam trzymać je w lodówce, choć i poza nią nie mają raczej prawa się zepsuć.
A po bakalie zapraszam do sklepu http://drpelc.pl/. Uwaga! Wydłużamy promocję - dla wszystkich czytelników bloga rabat 7% na cały asortyment. Wystarczy w tabelkę z kodem rabatowym wpisać hasło: zdrowozakrecona.Składniki:- 1,5 szklanki daktyli (wcześniej namoczonych i rozgniecionych widelcem)
- 2 szklanki orzechów
- 2 szklanki pestek słonecznika
- 2 szklanki dowolnych orzechów, najlepiej różnego sortu, rozdrobnionych, ale nie na miazgę (u mnie były to migdały, laskowe, brazylijskie i kilka pekan, które pokruszyłam tłuczkiem do mięsa włożonym do grubej reklamówki)
- 1 szklanka wiórków kokosowych (w wersji cienkiej dałam zamiast nich namoczoną przez noc i odsączoną quinoa - 1/2 szklanki)
- 1 łyżeczka cynamonu
- pół łyżeczki sproszkowanej wanilii
- szczypta soli
- 3 łyżki tahini lub masła orzechowego (można pominąć jeśli batony ładnie się lepią i nie są zbyt suche)
- 2/3 szklanki miodu lub syropu z daktyli/agawy (polecam zacząć od połowy szklanki i w razie czego dodać więcej)
Wszystkie składniki wrzucamy do miski, mieszamy aż powstanie zwarta kula. Wykładamy masę na sita suszarki (wyłożone z kolei papierem do pieczenia) - jedno lub dwa, w zależności od preferowanej grubości. Wyrównujemy. Suszymy ok 1-2 godziny, po czym kroimy w pożądane kształty. Suszymy jeszcze 10 godzin (w wersji cieńszej krócej, 7-8), po czym odrywamy papier i batony, już luzem, suszymy przez kolejne 2 godziny.
Możemy je też upiec, ale polecam temperaturę nie większa niż 160 stopni.
Z podanego przepisu wychodzi kilkadziesiąt batonów! Mam okrągłe sita, więc podczas krojenia zostały fragmenty ciasta z których batonów nie dało się zrobić, ulepiłam więc kulki :)
***
Zapraszam również do odwiedzenia mojego podróżniczo-reporterskiego bloga "Wojażomania"