W marcu jak w garncu... mówi stare przysłowie.
Wczoraj pięknie, dzisiaj leje - jutro pewnie spadnie śnieg.
A miałam plany by od początku marca wziąć się za bieganie.
Jest post a ja jak szalona jem co mi w ręce wpadnie. W dodatku nie ćwiczę i efekty są - nawet do 2 kg na plus. I choć teoretycznie to dobrze, to sama za dobrze się z tym nie czuję. Ale samo to, że jem bez wyrzutów świadczy o tym, że przygodę z ED mam już daleko w tyle.
Z wyzwaniami stoję tak:
(dopisane 2 pkt)
( dopisane 4 pkt)
Grunt to okładka pod hasłem "Tyłem" nie została zrealizowana. Niestety przeczytałam 2 książki i nie wpasowałam się ani trochę w grafik.
Przeczytam tyle ile mam wzrostu.
Styczeń: 5,56 cm
Luty:
- Tana French - Zdążyć przed zmrokiem (3,1 cm) / ocena książki 9/10
- Tracy Bloom - Zakaz seksu we wtorki (1,6 cm) / ocena książki 6/10 (niebawem pojawi się recenzja)
Razem: 10,26 cm
Pozostało: 158,64 cm
Obecnie jestem też w połowie zbioru opowiadań/ rozważań pt. "Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności" autorstwa
Philippe'a Delerm'a. Dostałam też dziś książkę Doroty Gąsiorowskiej pt. Obietnica Łucji (w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak) i zabieram się dziś za jej czytanie. Wyzwanie kulinarne być może w jakimś stopniu zrealizowane, ale dokładnie uzupełnię dane w późniejszym czasie.
Projekt Skakanką po Tatrach zrealizowałam w jego podstawowej części (bez Bonusu)
Fotki: