Czas pędzi jak szalony. Nim się spostrzegłam okazało się ze luty dobiega końca.
Troszkę Was zaniedbałam! Postaram się poprawić i w marcu bywać tu częściej.
Dziś okazało się ze mam niezłe zapasy marchwi, więc na obiadek był kremik z niej.
Bardzo lubię zupy. Nie ma znaczenia czy jest to zupa krem czy nie. Dla mnie tydzień bez zupy na obiad to tydzień stracony.
Co będzie potrzebne:
- 0,3 kg marchwi,
- 1 szalotka,
- 1 ząbek czosnku,
- 1/2 szklanki soku z pomarańczy,
- skórka otarta z 1/2 pomarańczy,
- 0,5 litra wody,
- domowa kostka rosołowa, (KLIK)
- 100 ml mleka kokosowego,
- 2 łyżki wiórek kokosowych,
- 2 łyżki oliwy,
- sól,
- pieprz.
Marchew obieramy i kroimy w kostkę. Na dno garnka wlewamy olej. Gdy olej się rozgrzeje wrzucamy pokrojoną w kostkę szalotkę. Gdy szalotka się zeszkli wrzucamy marchew i czosnek. Wszystko chwilę podsmażamy. Po około 3 minutach wlewamy wodę i dodajemy kostkę rosołową.
Gdy marchew stanie się miękka dodajemy sok i skórkę z pomarańczy. Całość gotujemy jeszcze chwilę i miksujemy. Całość doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Na koniec dodajemy mleko kokosowe.
Wiórki kokosowe należy podprażyć na suchej patelni i posypać nimi naszą zupę.
Smacznego!
Lubicie zupy?
Jaka jest wasza ulubiona?
Pozdrawiam.