
Na dietę roślinną przeszłam zaraz przed rozpoczęciem studiów dietetyki. Oznacza to, że w jednym czasie musiałam się nauczyć utrzymywać we Wrocławiu, zarządzać swoimi pieniędzmi, sama kupować sobie jedzenie i przygotowywać posiłki. Czym to skutkowało? No, zrobiłam wszystko to, przed czym przestrzegała mnie moja mama ;) Wrocław kusił milionem różnych sposobności do wydawania pieniędzy, zamieszkałam zaraz obok centrum handlowego, a era ciągłych wyprzedaży właśnie się rozkręcała. Tak więc znalazłam jeden stały wydatek, na którym mogłam maksymalnie zaciskać pasa, przeznaczając zaoszczędzone pieniądze na wszystkie wrocławskie przyjemności. Na czym oszczędzałam? Na jedzeniu.
Z perspektywy czasu wiem, że nie było to najmądrzejsze rozwiązanie, ale z drugiej strony ten czas nauczył mnie roślinnego gotowania za minimalne (serio, minimalne) pieniądze. No i do tej pory moi najbliżsi znajomi wiedzą, że choćby wydawało się, że w domu nie ma absolutnie nic, z czego by można przygotować posiłek, mi i tak się to uda.
Poniżej spisałam kilka patentów i informacji, które umożliwią Wam zaoszczędzić trochę pieniędzy podczas zakupów i wegańskiego gotowania.
.
1.
Bazowanie na typowo polskiej żywności
Wiem, że bardzo dużo osób twierdzi, że nie stać ich na zdrowe odżywianie, że zdrowa żywność jest bardzo droga. Pierwsze stwierdzenie zaraz się postaram obalić, drugie jest jak najbardziej trafne. To, co najczęściej stoi na półkach z napisem „Zdrowa żywność” najczęściej jest horrendalnie drogie.
A przecież tak wiele roślinnych produktów w sklepach jest jednocześnie bardzo zdrowych i bardzo tanich. Jakie to są produkty?
- kasze (jaglana, gryczana, jęczmienna..) – ich cena wynosi około 5zł za 1 kilogram suchych ziaren, co daje nam 5zł za prawie 3 kg jedzenia. I to bardzo zdrowego jedzenia. Pełne ziarna, czyli właśnie kasze są prawdziwym superfood naszych czasów.
- płatki zbożowe (owsiane, jęczmienne…) – kolejne naturalnie pełnoziarniste produkty. 90% moich poranków to owsianka z owocami.
- warzywa korzeniowe – przez większość roku niesamowicie tanie. Selery, buraki, marchewki – to tylko te najpopularniejsze. Nie macie pomysłu co z nimi robić? A od czego są te miliony roślinnych blogów? :)
- ziemniaki – o ile nie podajemy ich utopionych w tłuszczu i rozgotowanych, to ziemniaki na prawdę nie gryzą. Upieczone w mundurkach są fantastycznych źródłem potasu.
- siemię lniane i mak – dwa niesamowicie zdrowe i tanie nasiona. Mak to skarbnica wapnia, a siemię lniane kwasów omega-3. Moim zdaniem zasługują na miano „superfood” bardziej niż jakikolwiek jagody goi, spiruliny i inne dziwne rzeczy. Nie zapomnijmy jednak ich lekko przemielić przed spożyciem.
- olej rzepakowy – słuchając w gabinecie, jakich tłuszczy używają moi pacjenci, często jestem zaskoczona, czego to już się nie znajdzie w sklepach. Mało osób sobie zdaje sprawę, że ze wszystkich tłuszczy, olej rzepakowy jest (z ręką na sercu) najzdrowszy. Na pewno lepszy, niż oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, a już na pewno lepszy od oleju kokosowego i słonecznikowego.
2.
Kupowanie głównie sezonowych warzyw i owoców
Kupowanie warzyw i owoców w Polsce jest lekko problematyczne, ponieważ poza sezonem, który trwa raptem kilka miesięcy, świeże warzywa potrafią być drogie. Wystarczy chwila nieuwagi i płaci się za jarzyny, jak za złoto. Mojej mamie zdarzyło się kiedyś zapłacić za jednego kalafiora 24zł, a mi 11zł za główkę czosnku. Jak sobie z tym poradzić?
Latem nie ma problemu
Wybierajmy głównie warzywa, które są akurat w szycie sezonu, wtedy ich cena będzie najtańsza. Teraz sezon na warzywa dopiero się zaczyna, ale ceny młodej kapusty i marchewki, szparagów i cukinii zaczynają bardzo zachęcać. Jeśli tylko znajdziesz super ofertę, nie wahaj się kupić więcej produktów na raz. Co zrobić z 5 porami albo skrzynką pomidorów na raz? Można się pogimnastykować i popróbować przez tydzień jednego warzywa w wielu odsłonach, albo po prostu wrzucić je do zamrażarki na później.
Zimą też nie ma tragedii
Jak pisałam wcześniej, wykorzystujmy sporo warzyw korzeniowych, które są wtedy najtańsze. Korzystajmy też z mrożonek. Obawy przed mrożonkami są bezpodstawne. Warzywa mrożone są nadal bardzo wartościowe, ponieważ były zbierane w szczycie sezonu, w momencie kiedy było ich najwięcej i były najtańsze. Lepiej wrzucić na patelnię bukiet mrożonych warzyw, niż wcinać pomarańczowe pomidory bez smaku.
3.
Nie kupuj żywności ekologicznej, ani organicznej
Przeczuwam już że tym podpunktem zdenerwuję nieco część swoich czytelników. Jednak zanim skomentujecie, przeczytajcie do końca.
- Po pierwsze w Polsce mamy bardzo marną regulację prawną dotyczącą upraw ekologicznych (zamiennie nazywanych organicznymi). Ten temat fantastycznie poruszył Dawid Myśliwiec na swoim kanale Uwaga Naukowy Bełkot w tym filmie.
- Po drugie pod względem żywieniowym nie ma za bardzo różnicy między produktami, które są oznaczane jako organiczne, a tymi „zwykłymi”. Podobne wartości odżywcze będą się znajdowały zarówno w ziemniaku uprawianym w wielkim gospodarstwie kilkuhektarowym, jak i takim z babcinej działki.
- Po trzecie żywność ekologiczna jest częstszym źródłem zakażeń, ponieważ jest poddawana mniejszemu nadzorowi. Koncerny sprzedające żywność, takie jak Biedronka, czy Lidl nie mogą sobie pozwolić na częste zatrucia sprzedawaną przez nich żywnością, dlatego nakładają na swoich kontrahentów sporo zobowiązań co do spełniania różnych norm i regularnego oznaczania substancji antyodżywczych w żywności.
- To, czy żywność ekologiczna jest na pewno bardziej sprzyjająca środowisku też nie jest takie oczywiste. Ponownie odsyłam do filmu, który rzetelnie ocenia ten problem.
Nie oznacza to, że będę Was zniechęcać do kupowania warzyw na bazarkach. Chociaż też warto sobie zdawać sprawę, że większość małych warzywniaków, czy stoisk w halach targowych zaopatruje się w swój asortyment podobnie, jak sklepy, w hurtowniach warzywno-owocowych. Obraz przywożenia żywności bezpośrednio od lokalnego rolnika jest raczej idyllicznym obrazem.
Warto sobie zdawać sprawę, że dla naszego zdrowia nie będzie szalonej różnicy, czy wybierzemy marchewkę eko, czy tą zwykłą. Zwłaszcza, jeśli nie mamy środków, ani chęci wydawać na ten sam produkt 3-4 razy więcej.
4.
gotowe Produkty wegetariańskie kupuj sporadycznie
Skąd bierze się przekonanie, że diety wegetariańskie są drogie?
Z prostego porównania cen mleka krowiego z ryżowym, pasztetu Prochowickiego z tym warzywnym, parówek drobiowych z sojowymi. A przecież te zamienniki nie powinny stanowić podstawy naszej diety. Bazą powinna być żywność wypisana w punkcie pierwszym.
Roślinne zamienniki takie jak sery, wędliny, parówki, pasztety, o ile mogą pomagać w przejściu na weganizm, a później stanowić urozmaicenie diety, na pewno nie powinny być spożywane codziennie. Na pewno też nie nazwałabym takich produktów zdrowymi.
Macie ochotę na ser? Zapraszam na ten z ziemniaka i marchewki. Chcecie pasztet? Do koloru, do wyboru :)
5.
Nie kupuj zbędnych suplementów ani „superfoods”
Suplementy
- Wszyscy, bez względu na to, w jaki sposób się żywimy, musimy suplementować witaminę D w okresie jesienno-zimowym.
- Jeśli jesteście na diecie roślinnej, albo diecie wegetariańskiej i nie jecie za dużo jajek, ani żółtych serów, należy dodatkowo suplementować witaminę B12. Więcej na ten temat pisałam tutaj.
- I tyle. 99% osób nie potrzebuje nic więcej. Nie potrzebujemy już żelaza, magnezu, witaminy C. To wszystko już powinna nam dostarczać dieta. Szkoda pieniędzy na suplementy diety.
Superfoods i inne, egzotyczne produkty
Serio, żeby żyć szczęśliwie i w zdrowiu, nie potrzebujemy tego, co sprzedaje się jako „zdrową żywność”. Lepsze od nasion chia jest siemię lniane, a zamiast czystka, zaparzmy sobie miętę pieprzową.
6.
Kupuj większe ilości warzyw i owoców na promocjach i przecenach
Duże promocje na warzywa i owoce zawsze popychają mnie do większej kreatywności w kuchni. Nie lubię przepłacać na zakupach spożywczych, więc bardzo rzadko zdarzało mi się kupić produkt, który jest drogi i poza sezonem. Za to nie raz wychodziłam z naręczem porów, 6 bakłażanami albo 2 kg cukinii. Zawsze mnie to motywuje do szukania nowych przepisów, albo po prostu nadmiar takich warzyw mrożę.
Warto jest też wykorzystywać skłonność innych osób do kupowania jedynie idealnych warzyw i owoców. Wystarczy, że warzywo ma naturalną skazę, lekko się zagniecie albo zmarszczy i nikt już nie chce ich kupować. Dalej takie produkty trafiają na przecenę. Osobiście korzystam z przecen bardzo często i chyba na tym oszczędzam najwięcej. Nie raz, nie dwa można zobaczyć na wegańskich forach zdjęcia siaty warzyw za 10zł, skrzynki awokado za 5zł, albo naręcza zieleniny za darmoszkę. To jest właśnie piękno warzywniakowych przecen.
Bananowy life hack
Przydatne dla osób zjadających duuużo bananów :) Ja zawsze kupuję dwa rodzaje bananów.
- W regularnej cenie, do jedzenia.
- Te z maksymalnych wyprzedaży (cena zawsze około 2 zł/kg) – do pokrojenia i zamrożenia na lody i smoothie.
7.
Orzechy i nasiona kupuj przez sklepy internetowe
Tutaj nawet nie mam co się rozpisywać. Po prostu. Kupując orzechy i nasiona np. przez Allegro możecie zapłacić 2 razy niższą cenę za kilogram.
8.
załóż domową hodowlę kiełków
Kiełki są super zdrowe i super odżywcze, zwłaszcza kiełki brokuła. Kupując większe ilości nasion ( też np. przez Allegro) można zaoszczędzić na prawdę dużo pieniędzy i zapewnić sobie dostęp do świeżej, taniej zieleniny przez cały rok. Tak tylko dla porównania, za 1,5kg kiełków zapłaciłam z przesyłką niecałe 50zł, a posłuży mi to na… no myślę, że minimum rok ciągłego dorabiania kiełków. W tej cenie miałabym maks. 20 maleńkich pudełeczek kupnych kiełków.
To już koniec moich propozycji. Koniecznie dajcie mi znać, czy Wy macie jakieś swoje sprawdzone patenty na roślinną optymalizację finansową ;)
Diana
Artykuł 8 sposobów na to, jak oszczędzać pieniądze na diecie roślinnej pochodzi z serwisu Vegan Corner.