Początek stycznia, to dla wielu z Nas początek czegoś nowego. To czas, gdy powinno się podsumować stary rok i zaplanować ten nowy. Nie wiem jak u Was, ale do większości moich planów, tych mniejszych i większych, potrzebne będą dodatkowe fundusze.
Mówi się, że na jedzeniu nie powinno się oszczędzać, ale trzeba przyznać, że to właśnie wydatki na jedzenie pochłaniają sporą część comiesięcznych wydatków. Może więc warto zastanowić się
jak na tym oszczędzić, chociaż trochę? Poniżej postanowiłam spisać kilka wskazówek, którymi sama się na co dzień kieruję, próbując oszczędzić na jedzeniu. Część z nich może wydać się banalna i oczywista, ale jestem pewna, że gdy w końcu zaczniecie wprowadzać je w czyn, Wasze portfele poczują przyjemną różnicę ;)
Planuj i spisuj
Jednym z najważniejszych sposobów jak ograniczyć wydatki na jedzenie jest dla mnie planowanie przyszłych posiłków. Oczywiście ideałem byłoby zaplanowanie jadłospisu na cały tydzień, ale jeśli macie z tym problem, to spokojnie przygotujcie sobie plan na najbliższe 2-3 dni. W tym momencie warto zajrzeć do kuchennych szafek i lodówki i zrobić rozeznanie w ich zawartości. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na produkty, których termin ważności zbliża się wielkimi krokami i wykorzystajcie je w planowanych posiłkach. Gdy macie już plan - czas na listę potrzebnych zakupów. Koniecznie uwzględnijcie w niej też kończące się produkty codziennego użytku takie jak herbata, sól, czy olej. Gdy lista jest już gotowa, z własnego doświadczenia polecam ją sfotografować lub od razu przepisać do notatnika w telefonie - mi notorycznie zdarza się zostawiać ją w domu ;)
Promocje i "więcej za mniej"
Wiem, wiem, w tej chwili sama zaprzeczam temu co wyżej^^ Ale podczas zakupów, zwłaszcza w supermarketach, warto zwracać uwagę na produkty promocyjne. Od czasu do czasu dobrze więc zainteresować się gazetkami promocyjnymi albo zerknąć na stronę internetową Biedronki, czy Lidla. Ja sama interesuję się promocjami tych produktów, których w swojej kuchni używam często i dużo, a co za tym idzie - znam ich ceny. Kupując niektóre z nich na zapas można naprawdę sporo zaoszczędzić, o ile rzeczywiście je potem wykorzystamy. Oprócz tego staram się kupować większe opakowania, a część z produktów jak np. fasolę, kaszę, czy świeże warzywa - kupuję luzem w warzywniaku lub na targowisku.
Nie tylko stacjonarnieDobre ceny i oferty na różne produkty, zwłaszcza te z półki "eko-żywności" można wypatrzeć w sklepach internetowych. Do ich ceny dochodzi koszt wysyłki, który najczęściej nie jest wygórowany, ale przy niewielkich zakupach może zdecydować o wysokości rachunku. Dlatego ja bardzo często internetowe zakupy robię razem z koleżankami, dzięki czemu koszt wysyłki możemy podzielić na kilka osób.
Gotuj z rozsądkiemW tym całym kuchennym oszczędzaniu ważne jest przede wszystkim rozsądne podejście do gotowania. A więc najważniejsza zasada w mojej kuchni: nie wyrzucam jedzenia, stawiam na recykling. Mam mnóstwo sposobów jak poradzić sobie z nadmiarem jedzenia. Z obiadu została kasza? Lepię jakieś spontaniczne kotlety. Soczewica? Będzie pasztet. Resztki zupy, gulaszu czy sosu do makaronu przekładam do słoików i pasteryzuję. Nadmiar ziemniaków z obiadu mrożę, potem będą jak znalazł na farsz do ruskich pierogów. Nie wyrzucam też suchego pieczywa, część mielę na domową bułkę tartą, a nadmiarem obdarowywane jest sąsiednie gospodarstwo, które wykorzystuje je do karmienia zwierząt.
Częściej w domuJeśli często zdarza Wam się jeść poza domem, to szybko podliczcie sobie w głowie rachunki z kilku ostatnich takich wypadów. Robi się tego sporo, prawda? Nie twierdzę oczywiście, że powinniśmy zamknąć się w domu i całkowicie zrezygnować z przyjemności jedzenia na mieście. Myślę jednak, że na pewno warto ograniczyć tego typu wydatki - i to nie tylko ze względu na pieniądze, ale i nasze zdrowie. Zabierając do pracy kanapki albo pojemnik z domową sałatką, będziecie mieli pewność co jecie, a w drodze do domu nie chwyci Was szaleńczy głód, który zaspokoić można jedynie śmieciowym burgerem, czy falafelem. A na dodatek gwarantuję Wam, że falafel przyrządzony we własnej kuchni jest nie tylko tańszy, ale naprawdę o wiele smaczniejszy ;)
To tylko kilka sposobów na to, jak oszczędzić na jedzeniu. Myślę, że każdy mógłby dopisać tu jakiś punkt od siebie. Czekam na Wasze pomysły, jakie są Wasze sposoby na kuchenne oszczędzanie?