Dwa dni temu przyjechały do mnie świeżutkie maliny, prosto z krzaczka. Większość z nich poszła do mrożenia, ale chciałam też zrobić mały garnuszek konfitury. Jak zwykle zasypałam owoce cukrem, pogotowałam trochę i wyłączyłam, dokończyć planowałam nastę...