Piękna jesień tej wiosny, tylko jakoś tak bardziej zielono. A jak za oknem zimno to można sobie pozwolić na coś bardziej kalorycznego i rozgrzewającego. Przyznam szczerze, że najlepszą babkę ziemniaczaną (bo o niej dziś rzecz będzie) wykonał kiedyś Cam., a mimo to poniżej przedstawiam moją wariację na temat przepisu z Kuchni polskiej Aszkiewiczowej.
Babka z gotowanych ziemniaków (na 8 osób)
Składniki: 1000-1200 g ziemniaków
3 jaja
2 łyżki śmietany (najlepiej ukwaszonej - procenty zależą od waszego widzi mi się)
50 g sera żółtego
1 cebula
1 łyżka masła
5-6 ząbków czosnku
kilka plastrów wędzonej słoniny
sól, pieprz czarny i biały, imbir, tymianek, majeranek, gałka muszkatołowa
Przygotowanie:Ziemniaki (najlepiej zeszłoroczne, jesienne - te młode mają za dużo wody i średnio się nadają) umyj i ugotuj w mundurkach. Cebulę obierz, pokrój w kostkę i podsmaż ją na rozgrzanym maśle. Trzy ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę dodaj pod koniec smażenia do cebuli. Przestudzone ziemniaki obierz i większość rozgnieć (lub przepuść przez maszynkę) - kilka sztuk pokrój w 1-2 cm kostkę. Ziemniaki umieść w misce, dodaj śmietanę, podsmażoną cebulkę z czosnkiem, jaja oraz starty na grubych oczkach tarki ser. Wymieszaj wszystko, dopraw świeżym czosnkiem (ok. 2-3 ząbki starczą), solą, pieprzem i ziołami - wszystko zależy od waszego smaku, ja dodałam po ok. łyżeczce tymianku, majeranku i imbiru, pół łyżeczki białego pieprzy i duża szczypta gałki. Do tego 1,5-2 łyżeczki soli morskiej i dwie łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu.

Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Keksówkę przetrzyj kawałkiem wędzonej słoniny, dno formy wyłóż cieniutkimi plasterkami tejże (oczywiście można pominąć ten element, smarując blaszkę jakimkolwiek tłuszczem, albo słoninę zastąpić boczkiem, czy podgardlem). Do formy nałóż masę ziemniaczaną i piecz babkę przez około 30-40 minut, aż wierzch wyraźnie się zrumieni, a brzegi zaczną lekko odchodzić od formy.
Babka ziemniaczana dobrze komponuje się z sosem grzybowym czy bigosem... ale i w samotności smakuje wyśmienicie.