Jesień. Zimno. Mokro. Źle.
Tak w skrócie można teraz opisać odczucia wielu osób. Cóż jeden człowiek może poradzić przeciwko aurze? Niewiele. Ale zawsze można ugotować zupę! Ta zupa wydaje się jednocześnie lekka i sycąca (z tą lekkością to bym nie przesadzała), a do tego można ją przygotować w kwadrans (razem z krojeniem) i nie ma zbyt wielu składników. Spróbujecie?
Składniki
1 czubata łyżka zielonej pasty curry
1 cm korzenia imbiru (raczej grubszego)
1 ząbek czosnku
1/3 puszki mleczka kokosowego
100 g niedużych pieczarek
100 g cukinii
100 g różyczek brokuła
1/2 l bulionu warzywnego
ew. sól lub sos sojowy, czerwone świeże chilli (najlepiej czerwone)
garść makaronu ryżowego (wedle uznania)
1/2 doniczki kolendry
olej
Przygotowanie
Pieczarki kroimy na ćwiartki, cukinię na cztery dłuuugie pasy (ćwiartki wzdłużne) i w poprzek (kawałki powinny odpowiadać kawałkom pieczarek), brokuł dzielimy na różyczki. Wrzucamy do miseczki, bierzemy się za bulion z curry. Możemy to zrobić na dwa sposoby:
1) podgrzewamy patelnię (wok, garnek) i na łyżce oleju podgrzewamy curry, do którego dolewamy bulion (u mnie był to bulion z mrożonki domowej), dodajemy mleczko kokosowe i mieszamy trzepaczką, aż powstanie zupa - ten sposób uwolni z curry więcej aromatu, ale oznacza więcej brudzenia;
2) curry i mleczko kokosowe zalewamy gorącym bulionem, mieszamy trzepaczką, aż powstanie zupa - to jest sposób prosty i szybki, ale curry będzie mniej aromatyczne.
Rozgrzewamy wok z łyżką oleju, na który wrzucamy pokrojone warzywa i na ostrym ogniu podsmażamy je przez dwie minuty. Na tarce do parmezanu (lub dowolnej praktycznej, małej tarce) ścieramy do warzyw imbir i czosnek (oraz czerwone chilli, jeśli chcemy) i, cały czas mieszając lub podrzucając warzywa, smażymy kolejne dwie minuty. Zalewamy warzywa zupą (czy też bazą zupową) i podgrzewamy tak długo, żeby się zagotowało. Dorzucamy garść cienkiego makaronu ryżowego i gotujemy przez minutę (powinien spokojnie dojść). Nakładamy, posypujemy szczodrze kolendrą i jemy.
Uwaga! Jeśli zupa nie jest dość słona (zależy to od bulionu), możemy ją dosolić (zachowa wtedy piękny, jasnozielony kolor) lub dosojowić (dolać sosu sojowego), zupa nabierze wtedy brudnawego odcienia, ale jej smak będzie głębszy. Można też dodać łyżkę sosu rybnego zamiast soli.