Śniadania to takie trochę straszne, trochę tajemnicze posiłki, o których wiele osób słyszało, że należy je jeść, ale jeszcze więcej osób ich jakoś nie widuje. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że człowiek jest bardziej leniwy niż żarłoczny - woli się wyspać niż wstać ten kwadrans wcześniej i przygotować coś do jedzenia. Niektórzy, jak ja, są bardziej żarłoczni niż leniwi, więc jednak wstają rano i codziennie jedzą śniadanie (nawet kiedy trzeba wyjść o 6 z domu). Nie będę ukrywać, może jestem dziwna, ale lubię śniadania. Kocham śniadania. Uwielbiam śniadania! Przez wiele lat jadałam na śniadanie jogurt albo kawę i przez prawie rok przestawiałam się na tryb "muszę zjeść zanim wyjdę z domu". Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez porannego posiłku - jajek, kanapek, owsianki, twarożku... Można wymieniać w nieskończoność. Zawsze też staram się podać to śniadanie a jakiś niebrzydki sposób, żeby samej sobie zrobić przyjemność. A! I zawsze piję kawę z ekspresu "na deser" po śniadaniu.
Czego na śniadanie nie zjem za diabła? Odpadają koktajle, jogurty do picia i podobne specyfiki - ja chcę moje śniadanie zjeść, a nie wypić! Nie jestem też jakąś wielką fanką śniadań na słodko, chociaż zdarzają mi się. I uwielbiam śniadania dla wielu osób, nawet wtedy, kiedy to ja je robię (chociaż wtedy jakoś mam poczucie, że byłoby miło, gdyby nikt nie właził mi do kuchni, nie robił swoich jajek i nie zjadał przed wszystkimi - jakoś tak niemiło jest przyjść do stołu, który się nakryło dla kilku osób i samotnie zjadać tam zimne). Kiedy szykujemy śniadanie dla większej grupy, możemy zaszaleć i podać na stół naprawdę dużo różnych rzeczy, a to zawsze cieszy serce. I nie, wcale nie chodzi o to, żeby się napchać jedzeniem na cały dzień, tylko żeby mieć wybór. Żeby zjeść odrobinę tego i tamtego.
Dlatego dzisiaj pokażę kilka śniadaniowych możliwości, które można ze sobą łączyć w dowolne wręcz sposoby. Od razu mówię, że porcje są jednoosobowe lub dwuosobowe, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić więcej, prawda?
Uwaga! Zdjęcia są od Sasa do Lasa, więc dodałam podpisy.
Jajecznica z pieczarkami, pomidorkami (jeden "się zjadł") i świeżym wiejskim chlebem.
Pasty kanapkowe i paciaje twarożkowe
Pasty mają kilka zalet (są pyszne, niedrogie, łatwe w przygotowaniu), jednak jedna jest nie do przebicia - można je zrobić dzień wcześniej. Dzięki czemu rano, zamiast siekać i mieszać, możemy wyjąć z lodówki odpowiednią miseczkę, odstawić ją na blat, żeby się trochę ogrzała, iść pod prysznic, a potem zjadać kanapki z ulubionym śniadaniowym smarowidłem. Ja zwykle przygotowuję coś z tej listy: pasta łososiowa, pasta z makreli, pasta jajeczna, pasta twarożkowa. Przepisy? Już podaję!
Pasta łososiowa
200 g surowego łososia, sok z 1 limonki (ew. cytryny), łyżka sosu sojowego, łyżka sosu rybnego, łyżeczka posiekanego świeżego chilli, 150 g ulubionego gładkiego twarożku, 2 kopiaste łyżki posiekanego koperku, 1 kopiasta łyżka posiekanego szczypiorku, pieprz, ew. sól
Łososia pozbawiamy ości i umieszczamy w szklanym naczyniu (lub torebce z suwakiem, takiej do mrożonek). Zalewamy go sokiem z limonki wymieszanym z sosem sojowym, sosem rybnym i posiekanym chilli. Zostawiamy na noc lub na godzinę w lodówce. Zamarynowanego łososia smażymy i, jeśli kawałek był bardzo tłusty, odsączamy z tłuszczu (można też zrobić wersję dietetyczną i ugotować rybę na parze). Kiedy przestygnie, miksujemy go z twarożkiem. Dodajemy koperek, szczypiorek i pieprz do smaku (ryba jest dość słona moim zdaniem, ale amatorzy soli mogą dosolić pastę). Podajemy z chlebem i ogórkiem. Pycha!
Tę samą pastę (bardzo drobno zmiksowaną) możemy wykorzystać jako przystawkę i wycisnąć ją na kawałki bagietki/krakersy/grube plastry ogórka.
Pasta z makreli
1 wędzona makrela, sok z 1/2 dużej cytryny, 150 g ulubionego twarożku, 2 kopiaste łyżki posiekanego kopru, 1 kopiasta łyżka posiekanej natki, 1 kopiasta łyżka posiekanego szczypiorku (grubego), 1 łyżeczka ostrej musztardy, sól i pieprz, jeśli lubimy to kilka kaparów lub oliwek
Rybę obieramy ze skóry i ości, klnąc na czym świat stoi. Wrzucamy do miseczki i rozdrabniamy widelcem. Dodajemy zioła, musztardę, twarożek i wszystko starannie tymże widelcem rozcieramy razem. Na koniec dolewamy sok z cytryny (po łyżce, żeby całość nie była zbyt płynna) i dodajemy kapary lub oliwki - co kto lubi.
Pasta jajeczna
3 jajka ugotowane na twardo, 150 g ulubionego gładkiego twarożku, kopiasta łyżka drobno posiekanej natki, kopiasta łyżka drobno posiekanego koperku, 2 kopiaste łyżki drobno posiekanego szczypiorku (cienkiego), sól, pieprz, łyżeczka bardzo ostrej musztardy, łyżka majonezu
Jajka obieramy, płuczemy (żeby usunąć ewentualne fragmenty skorupki), wycieramy i BARDZO drobno siekamy. Naprawdę drobno. Do miseczki wrzucamy posiekane jajka, zioła, twarożek, majonez, musztardę i mieszamy starannie. Nie miksujemy! Pastę doprawiamy do smaku i chowamy (jeśli mamy czas) do lodówki na godzinę, żeby się przegryzła i trochę stężała.
Tosty i kanapki
Tosty są dobre. Tosty są pyszne. Chleb tostowy można mrozić, więc nie trzeba gnać po świeże pieczywo, kiedy kompletnie nam się nie chce. Tosty! Tosty z masłem, dżemem (domowym) i twarożkiem. Tosty z serem. Tosty z pomidorem i mozzarellą, tosty z łososiem, tosty z pastą z tuńczyka. Tosty jako dodatek do jajka na miękko. Ale też grzanki z botwinką i kozim serem. I na koniec moja ukochana kanapka z krewetkami (nie mówiłam, że to będą dietetyczne śniadania, prawda?).
Grzanki z tuńczykiem (tak bardzo niedietetyczne)
puszka tuńczyka w sosie własnym, 100 ml mleka, łyżka mąki pszennej, 2 łyżki masła (plus do posmarowania tostów), 6 plasterków sera, 6 kromek chleba tostowego, sól, pieprz biały, gałka, pomidor
Pomidor kroimy tak, aby wyszło nam 6 zgrabnych plasterków. Odkładamy. Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Kiedy piekarnik się nagrzewa, w rondelku z grubym dnem roztapiamy masło. Kiedy masło się stopi i podgrzeje, ale nie zacznie brązowieć, wrzucamy łyżkę (solidną łyżkę) zwykłej mąki pszennej. Mieszamy cały czas, aż zrobi nam się mączno-maślana pasta. Dolewamy mleko i pracowicie mieszamy, żeby nie było grudek. Wtedy wrzucamy odsączonego tuńczyka i dalej mieszamy cały sos, aż zgęstnieje. Pod koniec solimy, pieprzymy i gałkujemy.
Grzanki smarujemy cienką warstwą masła, a potem pulpą tuńczykową, na którą kładziemy plasterek pomidora i przykrywamy to plasterkiem sera. Całość wsadzamy do piekarnika na jakieś 5 (do 10) minut, żeby ser się stopił i przyrumienił. Podajemy na ciepło. Uwaga, tuńczykiem łatwo się poparzyć!
Szakszuka z domowym podpłomykiem.
Jajka
Tak, kocham jajka. Jajka na miękko ze świeżą bułeczką lub tostem. Jajecznicę ze szczypiorkiem. Jajka na twardo majonezem i szczypiorkiem. Jajka faszerowane po polsku. Jajko w koszulce (nie jest aż takie straszne do zrobienia, jeśli jest bardzo świeże) i szakszukę (zupełnie nie jest straszna).
Jajecznica z dodatkami (1 porcja)
2 świeże jajka, łyżka drobno posiekanego szczypiorku, 2 łyżki masła, łyżka kwaśnej śmietany, 3 nieduże świeże pieczarki (muszą być zamknięte, z zasłoniętymi blaszkami), 4 pomidorki koktajlowe (każdy nakłuty widelcem), sól, 2 cienkie plastry boczku (ok, ja nie jadam boczku, ale mięsożercom powinien tu pasować), świeże pieczywo
Potrzebne nam, o zgrozo, dwie patelnie. Na jednej (już rozgrzanej i na gazie) kładziemy pomidorki oraz pieczarki z obu stron posmarowane cienko masłem (ale niesolone!). Smażymy je sobie spokojnie, aż się pieczarki zrumienią z jednej strony. Obracamy je, obracamy pomidory i bierzemy się za jajka. Oczywiście, jeśli interesuje nas wersja boczkowa, to boczek smażymy z pomidorami i pieczarkami jednocześnie (patelnia musi być spora).
Drugą patelnię (z grubym dnem) średnio rozgrzewamy (na niezbyt dużym gazie) i roztapiamy na niej łyżkę masła. I teraz uwaga! To jest przepis dla osób, które mają trzepaczkę do jajek, która wygląda tak. Jeśli nie mamy takiej trzepaczki, jajka najpierw lekko ubijamy w miseczce, a dopiero potem wylewamy na patelnię, gdzie musimy je mieszać jak wściekli. Jeśli jednak mamy magiczną trzepaczkę, to wylewamy jajka wprost na patelnię i rzeczoną trzepaczką żwawo je mieszamy, żeby powstała luźna jajecznica. Nie solimy! Luźną jajecznicę zdejmujemy z gazu, dodajemy łyżkę kwaśnej śmietany, szczyptę soli, szczyptę pieprzu, mieszamy energicznie i natychmiast przekładamy na talerz. (Magiczna trzepaczka sprawia, że jajka się mocno rozbijają i nawet niedoświadczonych kucharzy chroni przed wielkimi kawałami stężałej jajecznicy.) Jajka posypujemy szczypiorkiem. Kładziemy obok pieczarki i jajka ( i ewentualny boczek). Podajemy ze świeżym pieczywem. Proste, prawda?
Bułeczki dla początkujących.
Bułki, bułeczki, chlebki, tortille i deserowości
Chociaż powiedziałam, że nie jestem fanką słodkich śniadań, to nie znaczy, że nigdy ich nie jem. Jogurt ze świeżymi owocami i granolą bywa zbawieniem, kiedy latem od rana panują skandalicznie wysokie temperatury. Kiedy nam się spieszy lub planujemy duże drugie śniadanie na mieście, mamy prawo zjeść tylko kawałek chlebka bananowego do porannej kawy. Mogą nas też nagle skusić pancakes w amerykańskim stylu (mnie skusiły te ze strony The Pioneer Woman, ale przerobiłam przepis i tak). Możemy mieć ochotę na coś, co u nas się nie kojarzy ze śniadaniem - na rozpustne tortille z jajkiem lub z fasolą (nie sądzę, żeby ktoś dał radę dwóm o poranku). Można jeść sałatki (ja jem je na drugie śniadanie, więc tutaj ich nie podaję). Można wreszcie upiec bułeczki - słodkie lub słone. Uwaga! Bułeczki dla początkujących są naprawdę banalnie proste do przygotowania, bułeczki do hamburgerów wcale nie muszą być tylko do hamburgerów - są delikatne i lekkie, idealne do śniadania. I w końcu bułeczki kornwalijskie - doskonałe do popołudniowej herbaty, ale też świetne jako śniadanie.
Pancakes dla początkujących
165 g mąki pszennej (tortowej), 200 ml mleka (nie może być prosto z lodówki!), 1 średnie jajko, łyżeczka proszku do pieczenia, łyżeczka ekstraktu waniliowego (to ten brązowy), łyżka stopionego masła, łyżka cukru, łyżeczka startej skórki cytrynowej, odrobina tłuszczu do posmarowania patelni
syrop klonowy lub dżem lub twarożek kremowy do podania (lub wszystko razem)
Lekko rozbełtujemy jajko, dodajemy je do mleka, mieszamy. W misce mieszamy mąkę z cukrem, proszkiem do pieczenia, szczyptą soli i skórką z cytryny. Wlewamy do tego mleko z jajkiem, dodajemy ekstrakt i stopione masło. Mieszamy na gładką, płynną masę bez grudek. Odstawiamy na pół godziny. A potem nagrzewamy albo dużą patelnię, posmarowaną odrobiną tłuszczu do smażenia, albo patelnię do blinów. Smażymy wszystkie placki, podajemy je gorące z ulubionymi dodatkami (ja lubię kremowy twarożek i niesłodki dżem malinowy lub kwaśny jogurt i słodki syrop). Pancakes można też smażyć w śmiesznych foremkach, żeby miały różne dziwne kształty.
Ciasto ucierane z orzechami i czekoladą. Trafiło tu przypadkiem, ale na zdjęciu jest kawa, więc pasuje.