Jeśli chodzi o zdrowe odżywianie, nie mam problemów z obiadami, śniadaniami i kolacjami. Mogę jeść zdrowo i dietetycznie. Moją zmorą i największą słabością są słodycze. Jeśli wiem, że są w domu, nie zasnę spokojnie. Będę tak długo krążyć wokół kuchennej szafki, w której są ukryte, aż ulegnę. A potem żałuję. Jestem w stanie uwierzyć ludziom uzależnionym od np. papierosów, że ciężko jest je rzucić, jeśli palacz po zapaleniu czuje to samo co ja po zjedzeniu czekolady....

Aby zapobiec popełnianiu takich grzechów, przestaliśmy kupować sklepowe słodycze. W tygodniu, kiedy jesteśmy zajęci codziennymi obowiązkami i nie ma czasu na myślenie o głupotach, nie odczuwamy ich braku tak bardzo. Najgorsze są weekendy, szczególnie takie zimne, deszczowe i nieprzyjemne, kiedy jedynym ratunkiem jest fajny familijny film albo gra i coś dobrego do przegryzienia. A do tego idealnie nadają się dzisiejsze kulki. Wiele ich na przeróżnych blogach ze "zdrowymi" przepisami i dość długo się wokół nich kręciłam. W końcu zrobiłam i od tej pory weszły na stałe do naszego deserowego menu. Co najważniejsze, dziewczyny też lubią, a że w kulkach same dobre rzeczy, więc dzielę się z nimi bez wyrzutów sumienia.
Składniki : ( bardzo "na oko", najlepiej samemu wypróbować proporcje, w zależności od preferencji smakowych):
- pół szkl. migdałów, namoczonych na noc w wodzie
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 4 -5 szt. daktyli medjool
- 2 łyżki oleju kokosowego
- 3 łyżki prawdziwego kakao
- plus kakao, wiórki lub drobno posiekane i uprażone orzechy do obtoczenia
Obrane ze skórek migdały i resztę składników blendujemy na jednolitą masę.
W razie potrzeby dodajemy daktyli lub oleju.
Formujemy małe kulki, obtaczamy w wiórkach i wkładamy do lodówki do zastygnięcia.
I cała to filozofia.
SMACZNEGO!!!