Ostatni tydzień był super ciepły i pocieszający, jedyną przeszkodą w drodze do pokoju radości są wieczne tyły w pracy, które skutecznie blokują spokojny sen i czuwanie. Powoli zaczynam odczuwać, że umowa cicho biegnie ku końcowi.
Codzienne gotowanie wciąż pozostaje dla mnie najprzyjemniejszym momentem dnia (pod warunkiem, że nic nie zakłóciło mojego wrażliwego apetytu bo pichcenie bez niego jest brakiem sensu). Dzisiaj sprzedaję przepis następujący...
Kalafior pieczony:
* 1 duży kalafior,
* pół szklanki oleju,
* 1-2 łyżki keczupu,
* 2 łyżeczki suszonej papryki,
* 1 łyżeczka wędzonej papryki,
* 1 łyżeczka curry,
* sól i pieprz,
Kalafiora delikatnie myjemy i suszymy, łączymy ze sobą wszystkie składniki mikstury i smarujemy warzywo, pieczemy na żaroodpornym naczyniu w wysokiej temperaturze pół godziny pod folią aluminiową i kolejne pół godziny bez folii aż się zbrązowi. Dobrze smakuje z kuskusem z pieczarkami.
I wegańskie pyszotki z Niemiec - z rzeczy nowych dynia hokkaido, wegańska pasztetowa, olej truflowy, suszony bób i kasztany.
Przykładowy podwieczorek we wersji FULL - babeczka dyniowo-kokosowa, buraczane brownies, żurawina, orzechy i gruszka. Przepisy są w archiwum.
Kolory jednego dnia...