Kiedy w tym roku postanowiłam posadzić sobie więcej warzywek każdy się śmiał, że nic nie urośnie, bo ziemia "nijaka". Nawet w momencie sadzenia, kiedy wspólnie z Teściową szłyśmy obok i ziarnko po ziarnku starannie utykałyśmy w ziemi, mówiła, że nic z tego nie będzie. Ja tam jednak wierzyłam, że urośnie! I opłaciło się, bo marchewkę może i nie ogromniastą, ale mam swoją. Podobnie jak inne warzywka. Dlatego by uczcić ten swój mały sukces postanowiłam upiec babeczki :) Marchewkowe oczywiście.
Konkurs #MyVictorinox był po części jedną z motywacji, drugą był wyjazd do znajomych, gdzie babeczki zabrałam. (Buziaki dla Kasi i Tolka