Przygotowanie:Mięso podzielić na dwie części. Ładniejsze i "beztłuszczowe" kawałki odkładamy do jednego pojemnika, tak by stanowiły 1/3 całej partii mięsa do kiełbaski. Resztę również kroimy na mniejsze porcje.
Do 1/3, czyli naszego mięsa klasy I, dosypujemy 8 g peklosoli. Do 2/3, czyli mięsa klasy II dosypujemy 12 g peklosoli. Dokładnie mieszamy, tak by wszystkie powierzchnie były osolone. Odstawiamy do lodówki na leżakowanie: 3 - 5 dni. Każdego dnia przynajmniej raz należy przemieszać zawartość obu mięsnych pojemników. Po tym czasie mięso klasy II (czyli naszą 2/3) zmieliłam raz (teraz wiem, że lepiej zrobić to dwukrotnie). Mięso klasy I należy trochę "zmiękczyć" przy pomocy np.: tłuczka do mięsa. Przyprawy dodajemy do zmielonego mięsa.
Dolewamy z pół szklanki wody i dokładnie mieszamy. Powinno być kleiście. Łączymy z resztą mięsa i nadziewamy osłonki. Pamiętajmy przy tym by wielkość kiełbas była dostosowana do garnka w którym będziemy później ją parzyć. Gotowe mięsne batony wieszam chłodnym i przewiewnym miejscu na kilka godzin, by całość się dobrze osadziła.
Osuszam jeszcze z pół godziny w temperaturze 50 stopni w wędzarni, a następnie wędzę w 60 stopniach przez około 3 godziny, aż uzyskam pożądany przeze mnie kolor. Jeszcze ciepłą kiełbasę parzę w temp. 80 stopni przez 10-15 minut, aż "spęcznieje". Odstawiam na kratkę do osuszenia i całkowitego ostygnięcia.