
Usilnie wprowadzam Ninie nowe warzywa do menu, tym razem padło na bakłażana. Miśka kocha jak wszystkie dzieci makaron, więc najłatwiejszym sposobem do przekonania jej do nowych smaków jest w pierwszej kolejności podać z makaronem. Udało się, dzięki temu, że danie jest wyraziste w smaku, ale jednocześnie delikatne, a obiad na tyle jej się wizualnie spodobał, że nie mogłam spokojnie zrobić zdjęć, bo już siedziała. Nina dopytuje teraz kiedy znowu zrobię makaron z warzywkami, muszę wymyślić coś na co dotychczas nawet nie chciała spojrzeć. Zła matka, zła 