Usłyszałam o nim od Magdy. Jest pyszny. Trudno się zorientować, że to nie jest klasyczny smalec ze słoniny. Przepis pochodzi z jadłonomii, podaję w wersji z moimi dodatkami (więcej przypraw i suszone pomidory z czarnuszką, bo akurat miałam pod ręką.)Składniki:- 1 i 1/2 szklanki ugotowanej fasoli
- 2 cebule
- 1 jabłko
- 2-3 liście laurowe
- 3 kuleczki ziela angielskiego
- 3 goździki
- 3 kuleczki jałowca
- 1/2 łyżeczki majeranku
- 1 łyżeczka mieszanki suszonych pomidorów (drobniutko posiekanych) z majerankiem i czarnuszką – niekoniecznie, choć dodaje smarowidłu ciekawego smaku
- 1 łyżka sosu sojowego
- 2 łyżki oleju do smażenia
- sól i pieprz
Sposób przygotowania:2/3 szklanki suchej fasoli zalewam wodą, dosypuję kminek i zostawiam na noc. Rano gotuję do miękkości, studzę.
Cebulę i obrane jabłko kroję w drobną kostkę. Na rozgrzany olej wrzucam cebulę i jabłko, dodaję przyprawy: ziele angielskie, jałowiec, goździki i liście laurowe. Smażę na małym ogniu, aż cebulka zezłoci się, a jabłko zmięknie.
Kiedy cebula z jabłkiem dochodzi na patelni, miksuję fasolę z sosem sojowym, majerankiem, suszonymi pomidorami, sporą szczyptą pieprzu, soli i 1/4 szklanki zimnej wody.
Z podsmażonej cebulki i jabłka wyławiam przyprawy, z którymi wszystko się smażyło. Zawartość patelni dodaję do zmiksowanej fasoli. Miksuję wszystko razem na niezbyt wysokich obrotach, tak, by składniki połączyły się, ale nie zmieliły się na gładką pastę. Doprawiam do smaku solą i pieprzem, przekładam do miseczki, wstawiam na noc do lodówki.
Specjalnie kupiłam kamionkowe naczynie, na wzór takiego, z jakiego mój Tata serwuje prawdziwy smalec ze skwareczkami :-)