W niedzielę byłam na Fit Bazarze w Łodzi. Food trucki i restauracje sprzedawały tam wegetariańskie jedzenie i choć jestem zdeklarowanym mięsożercą, czasem lubię zjeść coś jarskiego. Zrobiłam więc trening, zapakowałam syna w wózek i ruszyłam komunikacją przez rozkopane miasto na Piotrkowską 217. Po obejściu całego terenu, mój wybór padł na nadziewane bakłażany od Przystań w Ortakoy, jednak, gdy podeszłam do stoiska, zorientowałam się, że stoję w kolejce do
Falafel Bejrut znajdującego się obok. Nie wiedziałam co tam dają, ale skoro tyle osób stoi, znaczy że musi być dobre! Okazało się, że robią oni tortille z falafelem, oraz bakłażanem i granatem (opcja). Odstałam swoje przed i po zamówieniu, ale zdecydowanie było warto! Pyszna, naładowana warzywami, kotlecikami i granatem tortilla wprost eksplodowała smakiem w moich ustach! Falafle zasmakowały mi do tego stopnia, że postanowiłam zrobić ich zdrowszą wersję w domu. Nie są tak delikatne jak te smażone i trochę bardziej suche, ale myślę, że na stałe zagoszczą w moim menu.
Pieczone falafelki
Składniki:
300g suchej ciecierzycy2 ząbki czosnku 1 cebulałyżeczka solipół łyżeczki sody oczyszczonejpół łyżeczki mielonego chilipół łyżeczki mielonych ziaren kolendryłyżeczka mielonego kuminupół łyżeczki mielonego kardamonupół łyżeczki cynamonuposiekana pietruszka10g ziaren sezamuCiecierzycę namoczyłam na noc w dużej ilości wody. Na następny dzień zmieliłam w maszynce do mięsa z cebulką. Wymieszałam masę z przyprawami i sezamem i lepiłam niewielkie kulki (wyszło mi 14 sztuk). Spłaszczając je układałam na papierze do pieczenia spryskanym sprayem do smażenia. Wierzch również spryskałam tłuszczem i piekłam ok 40 min w 180 stopniach.
Wartość odżywcza całości: 892kcalBiałko: 62,3gTłuszcz: 6gWęglowodany: 147,2g