Matowa pomadka Matte Lips 404 Monaco, Kobo
Gdy tylko spojrzałam na opakowanie tych pomadek od razu się zakochałam. Kolory były już przebrane jak to bywa w mojej drogerii Natura przy nowościach Do wyboru pozostały mi trzy kolory spośród których wybrałam najbardziej chyba szalony i zupełnie inny od tych które posiadam w swojej kosmetyczce.
Pomadki
Kobo Matte Lips to linia matowych pomadek. Charakteryzuje je
satynowy film jaki pozostawiają na ustach.
Od samego patrzenia na opakowanie można się zakochać. Piękne czarne matowe tworzywo i żłobione ażurowo kwiatki na zatyczce. Pełen klasyki gotyk :) Bardzo trwałe i świetnie wykończone metalowymi wstawkami pudełeczko.
Spośród
6 dostępnych kolorów można wybrać więc coś dla siebie z odcieni różu, czerwieni i fioletu aż do bordo.
Przedstawiany przeze mnie kolor szminki to
404 i został nazwan
y Monaco (zresztą każda ze szminek odwołuje się do jakiegoś zakątka na świecie).
Kolor ten to
typowy odcień fioletu, radosnego i dość jaskrawego. 
Pomadka
pachnie uroczo nutą czekolady mleczno-waniliowej. Uwielbiam taki smakowity akcent w kosmetykach. To na pewno przemawia na jej korzyść.
Od razu na pierwszy rzut oka pomyślałam, że z tak kremowej i nieco błyszczącej pomadki
ciężko będzie wydobyć na ustach mat. Ale nie o to do końca mi chodziło, gdyż bardziej zakochałam się w tej linii Kobo niż w samym przenaczeniu do matowości szminki.
Pomadkę nakłada się niezwykle przyjemnie. Jest miękka i plastyczna, łatwo prowadzi się po linii ust i świetnie można nią wyrysować "dziubek" górnej wargi, bo jej forma na to pozwala (przynajmniej póki się końcówka nie zaokrągli).
Po nałożeniu na usta
efekt matu nie wystąpił. Producent zaleca by kilka razy odcisnąć chusteczką i efekt matu powinien się pojawić. Niestety, mat się nie pojawia taki jak w przypadku innych pomadek (
np. Golden Rose).
Po odciśnięciu kolor pomadki blednie i już tak nie zachwyca.
Postanowiłam więc nie zrażać się do samej idei matowej pomadki i
pokochałam ten satynowy blask pomadki Kobo zapominając o srebrnym napisie "Matte" na opakowaniu.
Szminka
doskonale nawilża usta. Nie sprawia, że są przesuszone, czego nie lubię w matowych pomadkach tak jak to było z GR.
Idealnie dopasowuje się do struktury ust i nawet przy troszkę przesuszonych ustach, ukrywa ich niedosonałości.
Z trwałością nie jest też najgorzej.
Wytrzymuje 4-5 godzin a jeśli jemy i pijemy to 2-3 godzinki spokojnie. Potem już zaczyna się wyjadać od wewnętrznej strony ust pozostawiając nienaruszony stan konturu.
Gdy mam ją na ustach słyszę wiele komplementów, nic dziwnego, bo kolor jest niespotykany, nieszablonowy i trochę prowokacyjny. Ale naprawdę nie sądziłam, że tak go polubię. Byłam przekonana, że nic nie pobije Fuksji z Clinique a jednak ten fiolet wepchnął się gdzieś obok
ulubionych kolorów. Z pewnością kupię jeszcze kilka pomadek tej linii. Dotychczas chciałam sprawdzić czy na pewno warto ją kupić. Teraz wiem, że warto. Plusy: - idealnie nawilża
- ma piękny kolor
- cudownie pachnie
- ma piękne opakowanie
Minusy:- nie jest to matowa pomadka jak zapewnia producent
Kupione w: Drogeria Natura
Cena: 15 zł
Czy kupię ten produkt ponownie: tak (każdy kolor chciałabym kupić!)