Hej,
z racji tego, że już od dawna nie recenzuję produktów spożywczych (wyjątkiem będą kampanie) to postanowiłam zebrać wam Lipcowe omnomnomy.
Przepisów tu nie będzie nawet na potrawy. Ostatnio mocno wypoczywałam, bo sporo podróżowałam, a fakt złamanego palca wskazującego nie ułatwia sprawy w pisaniu:)
Wiem, że wiele z was jest na tyle kochanych, że pytało się o stan mojego palucha, więc jestem Wam winna opowieść.
Ostatniego dnia pobytu w Cesenatico nad Adriatykiem postanowiłam po kilku ładnych latach niegrania w siatkówkę plażową znów dać pokaz możliwości. Drużyny były zacne, bo sami trenerzy, wuefiści i ja xD Chcąc nie wyjść na miernotę odebrałam chyba najmocniejszą zagrywkę świata wyłamując przy tym palca.
Obecność ratowników medycznych na urlopie była nieprzeceniona, nastawili mi palca, który przyjął poz litery L. Ale zaraz był powrót do Polski, więc dałam sobie nadzieję, po zapewnieniach wszystkich w koło, że palec wcale nie jest złamany..
Z takim złamanym palcem przesiedziałam 36 godzin, po czym zgłosiłam się w Polsce na SOR. Pan chirurg, który był wtedy na oddziale oznajmił mi po przejrzeniu mojego RTG, że palec jest złamany oraz, że "teraz to się już takich złamań w gips nie wsadza". Po czym pielęgniarka wzięła patyk jak do loda, na którym niestety nie było napisane "Wygrałeś BigMilka", owinęła mi to wszystko bandażem i pojechałam do domu z zaleceniem stawienia się za tydzień w przychodni.
Po tygodniu przyjęto mnie w przychodni i tylko pomacano palca przez bandaż...
Czułam, że coś jest nie tak.
Zadzwoniłam więc do naszego przyjaciela, który prowadzi klinikę traumatologiczną. Wcześniej nie chciałam facetowi zawracać głowy o "głupie złamanie palca".
Na szczęscie tam zajęli się mną po ludzku.
Złamanie okazało się bardzo skomplikowane. Prócz tego oderwał mi sie kawałek kości.
Ale, że ja jestem dzielna i twarda babka, to wszystko wytrzymałam.
Obecnie mam ortezę na palcu, którą będę nosić jeszcze 2 tygodnie.
Wracam więc do wpisu i już was nie zadręczam :)
Galaretki z pianką Winiary, ciekawy produkt. Średnio smaczny, ale na gorące dni w sam raz by się schłodzić. Owoce leśne i truskawka są smaczne, natomiast cytryna nie bardzo i mało zachęcająco wygląda.
Kolczyki od Gewiss Shop - są naprawdę piękne, ale ja nie mogę nosić tak dużych kolczyków i jedynie je przymierzyłam. Gdyby ktoś chciał je ode mnie za koszty wysyłki to chętnie oddam :)
EkoŁukta Jogurt Jagoda z ziarnami zbóż. Pyszny jagodowy smak, idealnie kwaskowaty. Duża ilość ziarenek, które nie są obrane z łupinek i fajnie pęcznieją. Na pewno gdy jeszcze go spotkam to kupię :)
Ciasteczka owsiane z czekoladą Irenki, jedne z lepszych chrupaczy na słodko jakie jadłam. Pycha, jak znajdziecie to bierzcie ;)
Muffiny z truskawkami na mące gryczanej. Pyycha :)
A teraz tarta truskawkowa z kremem budyniowym, któa nie zdobyła mojego serca.
Jogurt z limitowanej serii Piątnicy. Były dostępne 3 smaki w 3-paku, gdy ja je spotkałam na półce leżały tylko dwa (ten i agrestowy), pani Powiedziała, że nie może mi go sprzedać solo ani w duecie. Zaczęłam ją błagać i kazała mi dobrać sobie do trzypaku coś ze standardowych jogurtów ;)
Jeśli miałabym ocenić ten jogurt, to śmiało mogę powiedzieć, że zająłby 2-3 miejsce tuż po jagodowym.
Wspomniany już wariant agrestowy. Nie posmakował mi tak samo jak nie przepadam za agrestem i znienawidzonym z dzieciństwa dżemem agrestowym.
Koktajl truskawkowy, kot i książka czyli moje kochane 3xK
Postanowiłam, że zrobię zdjęcie na tle biblioteczki poukładanej kolorami, bo zaraz znów poukładałam je wg kategorii "Czytałam/Czytałam/ Chcę przeczytać/Nie muszę czytać/ Może przeczytam" po czym i tak zmieniłam kolor zdjęcie na BW bo wydawało mi się, że tak mi ładniej.
A tak w niedzielne poranki rozpieszcza mnie sąsiadka :) To już standard, że ja robię pyszną kawę a ona przynosi coś słodkiego.
Belvita Tartine z kremem czekoladowo-orzechowym. Kupiłam na wyjazd, ale przed podróżą zjadłąm jedną paczuszkę, w której były 3 sztuki i powiem Wam, że się nimi zachwyciłam. Niestety w plecaku się pogniotły i z całego opakowania odratowałam tylko jedno ciastko.
Inny rodzaj BelVity, DuoCrunch z jogurtowym kremem i truskawkową konfiturą. Zbyt słodkie i mulące. Nie zachęcam do kupna :)
Pierogi z jagodami, które gdzieś się już na blogu przewinęły :)
Lody z jogurtu greckiego z jagodami i Crunchy czekoladowym
Prezent od Owcy i niestety Poczta Polska, która dała dupy i stłukła talerzyk
Słowacki bilbord, który świetnie motywuje.
Kupione na Słowacji. Domniemałam, że nie będą mi smakować i tak też było. Sztuczny biszkopt, sztuczny krem i nieco lepszej czekolady. Orzechowy lepszy od mlecznego, ale żadnego nie kupię ponownie
Wenecja <3
Jezioro Garda - najczystsze jezioro we Włoszech
Tamże: Smażing
Syrenkowe paznokcie
Niedojrzała jeszcze figa
Florencja - przyjemne spotkanie ze sztuką
Caffe Pedrocchi - najlepsza miętowa kawa jaka istnieje na ziemi - Padwa
Na jednej nie dało się poprzestać :)
Piwo z dziadkiem - dobre i wszędzie dostępne :)
Stek wołowy i frytki :)
Pizza Capriciosa - z pysznymi karczochami, co u nas jest niemal nie do pomyślenia. Widzieliście kiedyś w Polsce Capriciose z karczochami?
Po lewej: bułka faszerowana oliwkami, cukinią, karczochami i mozzarellą podawana na ciepło
Po prawej: ciabata zapiekana z szynką parmeńską i rukolą
Spotkanie ze sztuką od strony widza :) Florencja
Wzięłam ze sobą trzy kapelusze, ale i tak najlepiej wyglądałam w kapelutku Mojego P :)
Allas Salute!
No to znowu plażing :) Tym razem Rimini
Sprofanowany włoski szampan w plastikowym kubku :)
Złamany palec
Po powrocie na moim dachu zasiadł bocian. Tata przesądził sytuację, już cieszy się z wnuczka.
Moja siostra przekonała mnie, że w domu tez zjem wyśmienitą Panna Cottę z malinami
Taki miły prezent :)
Warzywa i feta
Próbuję sprawdzać się we wszystkim - mój pierwszy Flower Box zrobiony ze złamanym palcem.
To już wszystko kochani, miłego sierpnia!