Już więcej o domowej czekoladzie miałam nie pisać. Zdawało mi się, że powiedziałam już
wszystko, co mogłam powiedzieć. A jednak nie. Prażone migdały nadają prawdziwej czekoladzie niesamowity smak i tym właśnie chciałam się dziś podzielić. Dotąd, jeśli dodawałam do czekolady migdały, to w formie płatków. To jednak zupełnie co innego. Bo prawdziwa czekolada ma smak słodko-gorzki z kwaskowatym posmakiem (brzmi nie za ciekawie, ale naprawdę tak jest i dzięki temu jest pysznie) i prażone migdały przełamują tę goryczkę i wydobywają jeszcze więcej smaku niż wszystkie inne dodatki. A nawet jeśli jest to tylko kwestia gustu, to i tak warto spróbować:-).
Czekolada z ziaren kakaowca z prażonymi migdałami
770 g prażonych ziaren kakaowca*
380 g cukru trzcinowego
300 g migdałów (można nawet dodać więcej)
*Kupuję 1 kg surowych ziaren kakaowca w łupinkach. Ziarna prażę i wyłuskuję z łupinek. Ziarna tracą mniej-więcej 1/4 na wadze.
Migdały uprażyć na suchej patelni. Lekko rozdrobnić.
Ziarna kakaowca wraz z cukrem zmielić 5-6 razy w młynku, który rozciera ziarna na żarnach (w komentarzach w moim pierwszym czekoladowym opisie wyjaśnione jest, iż jest to "śrutownik" - to, jakby ktoś szukał takiego sprzętu). Po kilkakrotnym zmieleniu masa osiągnie półpłynną konsystencję, stanie się bardziej jednolita i płynna.
Wstawić masę do kąpieli wodnej i podgrzać, mieszając. Konsystencja stanie się bardziej jednolita i płynna.
Po podgrzaniu warto czekoladę nieco schłodzić, tak jak pisałam wcześniej, np. na granitowym blacie. Ja etap chłodzenia pomijam.
Czekoladę wymieszać z uprażonymi migdałami.
Płynną czekoladę wylewać do foremek, ładnie i w miarę równo rozprowadzić. Poczekać, aż stężeje.