W ubiegłym tygodniu miałam tyle pracy (na dole postu znajdziecie skład warzyw i owoców zebranych rano i czekających na swoje 5 minut), że nie wiedziałam, w co ręce włożyć. Pomidory wciąż pięknie owocują, dojrzewają papryki, spadają jabłka, których szkoda tak po prostu wyrzucić. Któregoś dnia zebrałam kilkanaście kilogramów pomidorów i z braku czasu oraz nadmiaru obowiązków rozdałam :) Wcześniej zrobiłam jeszcze kilka słoików przecieru pomidorowego (tym razem z czerwonych Bawolich Serc). Zapełniłam całą "pomidorową" półkę w piwnicy, więc postanowiłam zrobić gotowy sos na zimę z pomidorów i papryki.
Składniki (na 9 słoików o pojemności 0,5 litra):
4 kg pomidorów (oczywiście można mniej)

6 papryk
0,5 kg cebuli
2 chili
ok. 10 cm świeżego imbiru
8 ziaren ziela angielskiego
10 ziaren pieprzu
150 ml octu
2 łyżki cukru
1 łyżka soli
2 łyżki oleju


- Z umytych pomidorów usunąć piętki i inne szpecące miejsca. Można zdjąć skórki, ale nie jest to konieczne.
- Cebule obrać i pokroić w dużą kostkę.
- Z papryk i chili usunąć gniazda nasienne. Pokroić w kostkę.
- Olej podgrzać w dużym garnku o grubym spodzie.
- Na ciepły olej wrzucić cebulę i paprykę. Wymieszać i podgrzewać do momentu zeszklenia cebuli.
- Wrzucić pomidory, chili oraz starty imbir (bez włókien).
- Gotować całość ok. 20 minut od zawrzenia, mieszając od czasu do czasu.
- Zestawić i poczekać aż trochę ostygnie.
- Masę zmiksować w blenderze na gładką papkę.
- Do sosu wrzucić ziele angielskie i pieprz ziarnisty.
- Sos ponownie doprowadzić do wrzenia.
- Dolać ocet, cukier i sól.
- Gotować na małym ogniu do żądanej konsystencji (u mnie to była prawie godzina).
- Sos (niekoniecznie gorący) przelewać do słoików do wysokości szyjek.
- Na dnie dużego garnka rozłożyć ściereczkę kuchenną. Ustawić słoiki. Zalać wodą do wysokości ich szyjek. Gotować (od momentu zawrzenia ok. 5 minut).
- Pozostawić do ostudzenia.
- Przechowywać w chłodnym i zaciemnionym miejscu.
Sos można wykorzystać do makaronu, kasz i ryżu. Tuż przed podaniem można wetrzeć ząbek czosnku.
Tyle czekało na przerobienie w ubiegłą środę (+ łubianka jabłek):
Kończyłam w czwartek. Nie dałam wszystkiemu rady. Zwłaszcza że musiałam wykopać trochę chrzanu do ogórków, co było dla mnie sporym wyzwaniem przy zeschłej ziemi z domieszką gliny :(
Udało mi się zrobić:
- 12 słoików
jabłek na szarlotkę- 6 słoików
przecieru pomidorowego; akurat tyle brakowało, żeby dopełnić pomidorową półkę
- 6 słoików pikli z ogórków
- 8 słoików
ogórków z chili - 3 słoiki
ogórków kiszonych- 6 słoików
ogórków konserwowychMusiałam w końcu zasłużyć na otrzymany wcześniej od bratanków kubeczek z napisem "zdolna i pracowita" :D
------------
Podobne: