Pizza i spaghetti to chyba najbardziej znane włoskie dania w Polsce. Nic dziwnego- ich sukces tkwi w prostocie.
Dzisiaj na tapecie będzie Bolognese.
Dawniej traktowałam to danie po macoszemu. Po prostu to, co robiła moja mama z wersją dla wszystkożernych (podsmażone mięso, koncentrat pomidorowy, minimalna ilość przypraw- sól, pieprz, czosnek, cebula, zioła) próbowałam robić z wersją wegańską. Lubiłam taki zwyczajny makaron, ale fajerwerków nie było.
Teraz są.
Do zastosowania jeszcze kilku subtelnych dodatków do sosu zainspirował mnie Eryk z ErVegan. Wersja z tofu akurat mnie nie ujęła, zostałam przy granulacie sojowym. W sosie na stałe zawitał jednak drobno posiekany seler naciowy, pieczarki oraz czerwone wino. Nie radzę z nich rezygnować- dodają głębi całości i sprawiają, że nie można się oderwać od jedzenia.
I nie bójcie się, w dalszym ciągu nie jest to rocket science- zrobicie to danie w 20-25 minut nie wysilając się zbytnio, a efekt będzie urywał tyłek.
Składniki na 2 porcje
- 2 porcje makaronu spaghetti (u mnie pszenny pełnoziarnisty, może być bez glutenu)
- 3/4 szklanki granulatu sojowego
- gorąca woda lub delikatny bulion warzywny
- łyżka sosu sojowego (w wersji bg- tamari)
- olej do smażenia (1-2 łyżki; najlepsza będzie oliwa z wytłoczyn oliwnych)
- średnia fioletowa cebula
- duży ząbek czosnku lub 2 mniejsze
- 1 spora łodyga selera naciowego
- 4 małe pieczarki
- 1/4 szklanki czerwonego wytrawnego wina
- puszka krojonych pomidorów
- 5 czubatych łyżeczek koncentratu pomidorowego
- sól
- pieprz ziołowy
- zioła prowansalskie
- 2 całe suszone peperoncini (nie zamieniajcie na te już zmielone, całe są dużo bardziej aromatyczne)
- świeża bazylia do podania
Granulat zalewamy wrzątkiem (ok. 1 cm nad poziom granulatu) z sosem sojowym, odstawiamy.
Cebulkę kroimy drobno i szklimy na oleju/oliwie na małym gazie. Kroimy ząbek czosnku na pół. Rozgniatamy połówkę i wrzucamy na patelnię. Po chwili, gdy zacznie pachnieć intensywniej, dorzucamy bardzo drobno posiekany seler naciowy. Po 5 minutach dodajemy tak samo drobno posiekane pieczarki. Smażymy kolejne 5 minut. Zwiększamy nieco gaz i wlewamy wino. Gotujemy chwilę, żeby alkohol odparował. Dodajemy namoczony granulat, krojone pomidory, koncentrat, resztę rozgniecionego czosnku, sól, odrobinę pieprzu ziołowego, suszone zioła i pokruszone peperoncini. Mieszamy i gotujemy jeszcze parę minut, aż sos nieco zgęstnieje.
Podajemy od razu z ugotowanym al dente makaronem spaghetti i świeżą bazylią. Najlepiej smakuje, gdy najpierw wymiesza się makaron z sosem, a potem nałoży na talerz, ale wersja z sosem na wierzchu jest zdecydowanie bardziej estetyczna.
Smacznego!