Dary lasu...
Według tradycji, aby zapewnić szczęście w gospodarstwie na kolejny rok, dary lasu powinny pojawić się na świątecznym stole. Wierzono, że grzyby, orzechy i miód mają magiczną moc czynienia. A co to konkretnie miało znaczyć? Jedzenie potraw z tymi składnikami miało zapewnić na kolejny rok urodzaj w lesie i naszym gospodarstwie. Jeśli więc, ku podtrzymaniu tradycji przodków naszych, pragniemy obfitości, to koniecznie jedzmy je ku zdrowiu naszemu i lasu płodności.
W moim rodzinnym domu grzyby i orzechy były zawsze. Pochodzę z rodziny grzybiarzy, więc do lasu chodziliśmy często, a im bliżej jesieni, tym częściej. Wiedzieliśmy, gdzie można znaleźć najwięcej kapeluszy, a ja miałam też swoje sekretne miejsce z poziomkami... i żółte wiaderko, do którego wkładałam zebrane dary lasu. Latem były to maliny, jagody i poziomki, a jesienią grzyby. Te ostatnie później pokrojone staraliśmy się w równych odstępach nanizać na nitkę, po czym wieszaliśmy jak najbliżej pieca, a zapach rozchodził się po domu. Te mniejsze i ładniejsze babcia pasteryzowała. Uwielbialiśmy smażone babcine borowiki i podgrzybki, które z cebulką były podsmażane i tak pyszne, jak gdyby były dopiero co zebrane. Przy każdym świątecznym obiedzie, lub innej uroczystej okazji, na stole pojawiały się smażone grzyby właśnie, czasami w towarzystwie kotletów wieprzowych, czasami w towarzystwie wątróbki z cebulką, a na Boże Narodzenie dodatkowo w zupie grzybowej bądź w sosie. W powszednie dni odnajdywałam je w krupniku, kapuście i gulaszu. Grzybów było zawsze tyle, by zaspokoić nasze apetyty.
Podobnie z orzechami, choć te były znacznie bliżej do zbierania. W ogrodzie dziadków rósł niegdyś ogromny stary orzech, miał duże, ciemnozielone liście i rozłożystą koronę. Latem, gdy słońce było wysoko, orzech rzucał cień na pół ogrodu i bardzo tam było wówczas przyjemnie posiedzieć. Im bliżej jesieni, we wrześniu tym więcej orzechów suszyło się najpierw na słońcu na podwórku, a później na strychu. W grudniu, zawsze pod choinką u dziadków, do prezentów dołączone były jabłka, pomarańcze i orzechy właśnie.

Każdego roku siadam z kubkiem gorącej herbaty przy kuchennym stole i obmyślam świąteczny spis potraw. Zadanie nie jest trudne. Lata praktyki w przygotowywaniu świąt i znajomość upodobań naszych podniebień z biegiem czasu pomogły mi stworzyć menu, które zawiera w sobie zarówno tradycję jak i nasze ulubione smaki. Lubię jednak urozmaicenie. W zeszycie z recepturami mam mnóstwo pozycji świątecznych, w tym takich nie do ruszenia, jak na przykład ryba, pierogi, barszcz i grzyby. Mam też wiele z takich, które chciałabym przygotować dodatkowo.
Wszystko jednak oscyluje zazwyczaj wokół produktów ściśle związanych z bożonarodzeniową tradycją. Dzisiaj chciałabym wam przedstawić zupę, która wspaniale będzie prezentować się na wigilijnym stole. Kremowa zupa z kurek z rozmarynowymi knedlami chlebowymi. W moim przypadku to alternatywa dla zupy z suszonych grzybów, której mój mąż nie lubi, twierdząc, że jedyne grzyby smaczne i jadalne to pieczarki. Podsunęłam mu jednak kiedyś sos z kurkami i okazało się, że jest nadzieja. Smakowało. Zupa kurkowa z knedlami też okazała się sukcesem, więc mam już plan wigilijny. Jeśli macie apetyt, to koniecznie wypróbujcie.
Receptura:4 porcje
ZUPA300g mrożonych kurek2 cebule drobno posiekaneokoło 5 łyżek masła klarowanego1 szklanka bulionu warzywnego1 ziemniak starty na tarce 4 łyżki kwaśnej śmietany100 ml śmietanki 30%sól i pieprz do smakuGrzyby przed smażeniem rozmroź i dokładnie odcedź i osusz. Na połowie masła usmaż posiekaną cebulę i startego surowego ziemniaka, gdy będą podsmażone zalej bulionem i po krótkim gotowaniu zmiksuj blenderem na kremową konsystencję. Kurki podsmaż na pozostałym maśle. Dodaj do cebulowo ziemniaczanej bazy. Dodaj również kwaśną śmietanę i śmietankę 30%. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Podawaj na ciepło z knedlami chlebowymi.
KNEDLE200g miąższu chlebowego bez skórek250ml mleka1 duże jajko1 łyżka masła 1 mała cebula drobno posiekana1 gałązka rozmarynu świeżego drobno posiekana bez łodygibułka tartasól i pieprz do smakuok 1 i 1/2 bulionu warzywnego do gotowania knedliMiąższ chlebowy pokrój w drobną kostkę. Cebulę podsmaż na maśle i odstaw do wystudzenia. Do chlebowych kawałków dodaj jajko rozmącone z mlekiem, posiekany rozmaryn i podsmażoną cebulę. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Wymieszaj i odstaw na pół godziny do lodówki. Następnie wyjmij z lodówki i dodaj do masy bułkę tartą, tyle by dało się formować kulki, by się nie kruszyły (masa zbyt sucha) i nie rozpłaszczały (masa zbyt mokra). Uformowane kulki wkładaj ostrożnie do gotującego się bulionu. Najpierw opadną na dno garnka, ale po kilku minutach zaczną wypływać na wierzch, wtedy wystarczy gotować około 3 minut.
Ugotowane knedle podawaj do ciepłej zupy. Najlepiej przygotować je tuż przed serwowaniem, ale bez problemu surowe kulki mogą czekać w lodówce, przygotowane nieco wcześniej.
Miłego dnia.
Agnieszka