Po świątecznym obiedzie zostało mi nieco, nawet więcej niż nieco mięsa z indyka. Tym razem wzięciem bardziej cieszyło się ciemniejsze mięso z indyczych nóżek, aniżeli jego piersi.A największe uznanie zdobyła gęś. Indyka uwielbiam,ale jedzenie go w tej samej postaci przez 3 dni,mogłoby się znudzić. Stąd też postanowiłam kreatywnie wykorzystać resztki i przygotować z nich pyszne danie. Lekkie, bardzo aromatyczne, delikatne. Miła odmiana od stołu pachnącego żurem i bigosem. Moje danie pachnie masłem orzechowym,sezamem i nieco chilli. Ten sos jest przepyszny. I słodkawy, i wyraźny. I pikantny, i łagodny. Po prostu wspaniały. Do tego proponuję gryczany makaron,świeżo starta marchewkę i dużo zielonej pietruszki. No i najważniejsze, cały obiad gotowy jest w ledwie 15 minut. W podobny sposób możecie przygotować resztki kurczaka, czy też delikatne polędwiczki wieprzowe. Nic się nie zmarnuje, a smakiem zaskoczycie swoich bliskich i samych siebie.
Ja mogę cieszyć się dalej kolejnym wolnym dniem. W tym roku mam równo 7 wolnych dni, stąd też mogłam wyjątkowo odpocząć i spokojnie pospacerować nad morzem, pierwszy raz tej wiosny.
Składniki:
Sos:
Łyżka masła orzechowego
2 łyżki oleju sezamowego
Łyżka octu ryżowego
5 cm korzenia imbiru
2 ząbki czosnku
2 łyżki ziaren czarnego sezamu
Szczypta płatków chilli
Sól
Pieprz
4 łyżki gorącej wody
Dodatkowo:
Kawałki upieczonej piersi z indyka
2 marchewki
Makaron Soba
Łyżka oliwy
Sól
Świeżo mielony pieprz
Natka pietruszki
Szykuję sos. Ścieram imbir, miażdżę czosnek. W miseczce łączę masło orzechowe z olejem i chilli. Dodaję czosnek, imbir, sól i pieprz,oraz sezam. Zalewam całość wodą.
Indyka kroję w paski. Posypuję solą i pieprzem, przekładam na rozgrzaną oliwę, smażę 2 minuty. Po tym czasie dodaję do mięsa połowę sosu orzechowo-sojowego. Podsmażam całość, aż mięso będzie rumiane.
W międzyczasie gotuję makaron w lekko osolonej wodzie, ścieram marchewkę na tarce.
Do mięsa dodaję makaron, marchewkę i resztę sosu, chwilę podgrzewam całość i podaję, można posypać danie natką pietruszki.