Uff, przyszedł już kolejny weekend. Ten tydzień był dość ciężki. Nie, teraz to przesadziłam. Był bardzo ciężki. Do tego bardzo intensywny. Już koło środy, miałam wrażenie, że już piątek. W czwartkowy poranek doszłam do wniosku, że popsuł się czas. Tak, musiał się popsuć, bo przecież czwartek był co najmniej trzy dni temu. Czemu więc znów każą mi wstawać i maszerować do pracy? W pracy miałam lekki kryzys. Taki kryzys egzystencjalny. To był tydzień testowania mojej cierpliwości. A, że matka natura nie obdarzyła mnie jakimś niezwykłym zapasem tej cnoty to bywało różnie. Nawet spacery po pracy mnie tak nie cieszyło, bo padało, albo wiało. A do tego wszyscy dookoła uparli się,że nadszedł czas by kosić trawę. Moje alergiczne alter ego było zachwycone. Mogło sobie kasłać ile wlezie. I kichać i płakać. Non stop płakać. Ale na szczęście tydzień się kończy. Weekendowy obiad to zaś czas by przy pysznym posiłku dokonać wewnętrznego resetu. Do tego resetowania się, polecam kurczaka w parmezanowej panierce. Kotlety robi się wyjątkowo szybko i są wyjątkowo smaczne. Czyli musicie je zrobić.
Składniki :
1 podwójna pierś z kurczaka
1 jajko
4 łyżki Parmezanu
2 łyżki bułki tartej
Ząbek czosnek
Słodka papryka- pół łyżeczki
Ostra papryka-szczypta
Świeżo mielony pieprz
Sól
Masło klarowane
Mięso myję, osuszam, wykrajam 4 kotlety, lekko rozbijam. Oprószam słodką papryką, solą i pieprzem .
Ubijam jajko z rozgniecionym ząbkiem czosnku, parmezanem, solą, pieprzem i ostrą papryką. Dodaję do masy bułkę tartą. Kotlety obtaczam w panierce. Smażę mięso na rozgrzanym maśle klarowanym po 4 minuty z każdej strony.