Bardzo nie przepadam za rybami. Ale rybcie mają dużo dobrych tłuszczów, są zdrowe- ostatnio szczególnie zwracam uwagę na to co jem.
Dlatego jak rybka w moim wykonaniu, to tylko w takiej postaci (wyjątkiem jest tylko karp na Wigilię).
- mrożony filet miruny (około 300g)
- dwie puszki pomidorów krojonych
- 6-8 sztuk czarnych oliwek
- ząbek czosnku
- pół kostki rosołowej
- 1/2 płaskiej łyżeczki cukru
- łyżka oliwy z oliwek
W małej, głębokiej patelni podgrzewamy oliwę. Czosnek obieramy, kroimy w plasterki i rzucamy na patelnię. Przysmażamy minutę. Dodajemy pomidory, kostkę rosołowa i cukier.
Dusimy pomidory na bardzo małym ogniu około 25minut.
Następnie zamrożony płat miruny dzielimy na 4 części. Układamy w sosie, dodajemy pokrojone w krążki oliwki i dusimy 30 minut przekręcając od czasu do czasu na drugą stronę.
*nie, nie odmrażam najpierw ryby
**to nie prawda, że prawdziwy Włoch nie dodałby cukru do sosu z pomidorów. Znam kilku, każdy zawsze zgodnie powtarzał, że cukier dodaje się po to, aby pozbyć się cierpkiego smaku pomidorów.
*** możemy dodać jeszcze sól i pieprz, gdy stwierdzimy, że wolimy bardziej doprawione- ale dopiero pod koniec gotowania
Podajemy z pieczywem pełnoziarnistym.