Ciąg dalszy eksperymentów z picadą (więcej
tutaj).
Kto by pomyślał, że zupa na wodzie może być taka dobra?
Na pewno nie ja. A jednak..., zacytuję tu klasyka:
Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie,Niż się ich śniło waszym filozofom.Ta wodzianka smakuje doskonale.
ZUPA WARZYWNA Z PICADĄ- 2 litry wody
- 250 g brokułów, podzielonych na różyczki
- 250 g kalafiora, podzielonego na różyczki
- 200 g marchewki, pokrojonej w średnią kostkę
- 300 g fasolki szparagowej (u mnie mrożona)
- 1 duża cebula, drobno pokrojona
- 1 puszka pomidorów (ok. 400 g), pokrojonych w grubą kostkę
- 3 liście laurowe
- 2 łyżeczki suszonego tymianku
- 2 łyżeczki suszonej bazyli
- 3 łyżki posiekanej natki pietruszki (świeżej)
- 1 łyżka soli (lub do smaku)
- ok. 30 g masła
- ok. 4 łyżek oliwy
- 1 porcja picady z tego przepisu
- świeża pietruszka do podania (do pietruszki można dodać kilka listków świeżej bazyli, tymianku lub estragonu)
W dużym garnku o grubym dnie rozpuszczamy masło, dolewamy oliwę i na małym ogniu podsmażamy cebulę i marchew, aż cebula stanie się szklista. Zalewamy wodą, dodajemy sól i wszystkie przyprawy i doprowadzamy do wrzenia. Następnie dodajemy różyczki kalafiora i brokułów, zmniejszamy gaz, przykrywamy pokrywką i gotujemy ok 10 min. Dodajemy fasolkę szparagową, gotujemy kolejne 5 minut i wyłączamy gaz*. Dodajemy pomidory (nie gotuję już potem zupy, bo nie chcę rozogotowywać kawałków pomidorów. Sprawdzamy, czy zupa jest wystaraczająco słona, możemy dodać kawałek masła, żeby pogłębić smak. Do zupy możemy teraz dodać całą picadę lub nakładać ją indywidulanie do każdego talerza zupy (ta druga opcja jest chyba lepsza, można sobie samemu regulować ilość picady).
*Podany czas gotowania warzyw jest orientacyjny - wszystko zależy od tego jak dużych kawałków warzyw użyjemy i jak bardzo miękkie warzywa lubimy. Ja staram się, żeby były one w miarę jędrne i zwarte.