Ostatnie dni były tak chaotyczne i nie w moim stylu, że aż sama się dziwię, jak to się stało. Ale to nic. Przynajmniej zobaczyłam, jak jest, gdy żyje się inaczej i dowiedziałam się, jak mi pasuje najlepiej. Wyciągnęłam wnioski i teraz siedzę i planuję, szukam pomysłów na zajęcie czasu i głowy. Macie jakieś propozycje dla mnie?
Może jakieś hobby? Ciekawe wydarzenia? Promocje w sklepach (w końcu Święta już coraz bliżej! Jupi! ;))?
Byłabym bardzo wdzięczna. :*
Jak już napisałam, nie bardzo nadążałam teraz za życiem, więc i nie mam dla Was zdjęć wszystkich śniadań, ale mam za to pomysł na obiad- kotleciki brokułowo-jajeczne.
 |
| Pieczone kotleciki brokułowo-jajeczne w sezamie |
Ugotowałam brokuła i jajka (na twardo). Brokuły rozgniotłam widelcem, a jajka posiekałam. Dodałam do tego surowe jajko, otręby owsiane (masa nie może być bardzo rzadka) i ziarna słonecznika; doprawiłam solą morską, pieprzem i przyprawami (bazylią, oregano, ziołami prowansalskimi i słodką papryką). Całość wymieszałam. Formowałam dłońmi kotleciki i obtaczałam je w sezamie. Piekłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia przez ok. 20-25 minut w 180 stopniach.
 |
| Miska owoców (pomarańcza, jabłko, mrożone jagody, mrożone truskawki) z kefirem, serkiem wiejskim, kakao i płatkami migdałów |
Hihi. :D Porada: Jedzenie mrożonych owoców przed wyjściem na dwór nie są najlepszym pomysłem. Chyba, że macie gdzieś dostęp do gorącej kawy, herbaty czy czekolady. ;)
Trzymajcie się! ;*